17 listopada

17 listopada

Śladami św. Patryka - city break w Irlandii

Śladami św. Patryka - city break w Irlandii

Irlandia - miejsce, które większości z nas kojarzy się z ekonomiczną emigracją Polaków. W moim przypadku oczywiście nie było inaczej, chociaż czytając irlandzką literaturę w głowie stworzyłam sobie wyobrażenie o zielonej krainie pełnej soczystych kolorów. Ten obraz z mojej głowy był na tyle sielankowy, że zderzenie z rzeczywistym miejskim krajobrazem wywołało u mnie ogromne zdziwienie. Niemniej jednak, ten niewielki kraj ma w sobie to coś, co warto zobaczyć, co przyciąga uwagę i rozczula serce.


Dlaczego Irlandia?
Dlaczego zdecydowałam się na irlandzki city break właśnie teraz? To dobre pytanie, na które nie znam do końca odpowiedzi. Mój wyjazd spowodowany był impulsem, który sprawił, że kliknęłam i kupiłam bilety lotnicze. W Irlandii mieszka moja siostra cioteczna, więc od dobrych kilku lat obiecywałam sobie, że w końcu odwiedzę ten kraj. Jednak jak to w życiu bywa zawsze było coś ważniejszego, pilniejszego, co stawało na drodze, aby ten pomysł zrealizować. Aż w końcu udało się skraść kilka wolnych dni w pracy  i wyruszyć w irlandzką podróż, z czego jestem bardzo zadowolona, bo ten kraj zachwycił mnie krajobrazami, które wydają się być niezmącone ludzką ręką.


Jak zorganizować wycieczkę?
Bilety lotnicze do Dublina nie należą do najdroższych. Ja swoje kupiłam dość wcześnie, ale ich cena była niezmienna przez kilka ostatnich miesięcy. Leciałam z liniami lotniczymi Ryanair z lotniska w Lublinie na lotnisko w Dublinie. Koszt biletów w jedną stronę z tego lotniska to około 120-130zł, a lecieć można jedynie w środy lub soboty. Inaczej sytuacja wygląda na lotnisku w Modlinie. Oczywiście z Modlina wylatuje dużo więcej samolotów w każdym dniu tygodnia, bilety można kupić już za około 80zł. Jednak dla mnie, ze względu na miejsce zamieszkania, a co za tym idzie czas dojazdu na lotnisko, Lublin był jedynym możliwym wyborem. Pakując swój bagaż pamiętajcie o zabraniu ze sobą cieplejszych rzeczy. Pogoda w Irlandii lubi płatać figle. Ja trafiłam na przepiękną, słoneczną pogodę niespotykaną tam we wrześniu, a mimo to było bardzo wietrznie, a wieczorami dość chłodno. Nocleg miałam "zarezerwowany" u mojej siostry ciotecznej w Cork. W związku z czym oprócz lotu czekała mnie jeszcze podróż z Dublina do Cork. Jednak przejazd z Dublina do Cork i w drugą stronę nie jest problemem. Transport na lotnisko i z lotniska jest dość dobrze rozwinięty. Praktycznie co godzinę przez całą dobę kursują busy, w których koszt przejazdu wynosi około 16-17 euro, a czas podróży to około 3 godziny. Na temat noclegu nie powiem zbyt wiele, bo nie musiałam go szukać ani nic wynajmować, ale sądzę, że tutaj z pomocą mogą przyjść portale booking.com czy trivago.


Jak żyć?
Tu muszę przyznać, że byłam dość zaskoczona, bo życie w Irlandii do najtańszych nie należy. Samo Cork pełne jest małych polskich sklepów, w których można dostać sporo naszych rodzimych produktów. Poza tym oczywiście są supermarkety, gdzie można dostać spożywcze artykuły nieco taniej niż w lokalnych sklepach. No, ale jak wyglądają ceny: butelka 1,25l Coca-coli kosztuje ok. 1,7 euro, podobnie półlitrowa butelka wody, batonik około 1,5 euro, mała bagietka około 1,5 euro, piwo w sklepie to koszt około 2 euro, z kolei w lokalu to koszt 5-7 euro, pizza 10 euro. Same pamiątki również najtańsze nie są, przynajmniej porównując ceny z Rzymem. Cena najbardziej charakterystycznej pamiątki - magnesu na lodówkę to około 4 euro, lokalne zabawki takie jak np. autobus to koszt 10-12 euro. To co podobało mi się w Cork i innych irlandzkich miasteczkach, to ogromne zielone sklepy, w których można kupić wyłącznie lokalne pamiątki takie jak irlandzkie kubeczki, koszulki, czapki, magnesy, zabawki, breloczki i wiele innych rozmaitych rzeczy w narodowych barwach.


Co można zobaczyć?
Samo Cork jest malowniczym miasteczkiem położonym nad rzeką Lee. To właśnie ta rzeka jest dominującym elementem krajobrazu tego miasta. Najważniejsze miejsca Cork takie jak Katedra św. Findbara, Kościół św. Anny, English Market, Patrick's Bridge można obejść w ciągu jednego dnia. Życie w Cork skupia się wokół najsłynniejszej ulicy jaką jest Patrick's Street, która jest główną ulicą handlową skupiającą większość sklepów. Wieczory można spędzić we Franciscan Well Brew Pub, gdzie można spróbować franciszkańskich piw i posłuchać typowej irlandzkiej muzyki na żywo. Niezapomniany klimat! Szczerze polecam!


Oddalając się kilkadziesiąt kilometrów od Cork można udać się do Cobh, czyli ostatniego europejskiego portu Titanica. Cobh to letniskowa miejscowość, pełna restauracji, kawiarni inspirujących się motywem tego najpopularniejszego transatlantyku. Zwiedzając Cobh warto poświęcić czas i energię na wspięcie się do przepięknej neogotyckiej katedry św. Kolmana. Będąc w Irlandii warto pojechać do Parku Krajobrazowego Killarney, gdzie można zobaczyć niezwykłe cuda natury. To w takim malowniczym miejscu położony jest zamek Ross, wodospad Torc, czy jeziora Killarney, które zachwycają i zapierają dech w piersi. Po Killarney najlepiej poruszać się samochodem, ponieważ poszczególne punkty są od siebie oddalone o kilka, kilkanaście kilometrów. Na trasie przejazdu warto na parę chwil zatrzymywać się w licznie rozmieszczonych tarasach widokowych. Jednak moje serce poruszyły, zachwyciły i zdecydowanie skradły irlandzkie klify. Old Head of Kinsale było jednym z najpiękniejszych miejsc, jakie w życiu widziałam. Bezwarunkowo irlandzkie klify nie mają sobie równych.


Podsumowując warto wybrać się do Irlandii na krótsze bądź dłuższe wakacje. To co zrobiła przyroda z tym krajem jest nie do opisania. Żadne zdjęcie nie odda piękna krajobrazu, malowniczych jezior, wód oceanu i zapierających dech w piersiach klifów. Taka jest ta bardziej naturalna część Irlandii, gdzie na każdym kroku można spotkać wypas owiec, zobaczyć ogromne zielone pola. Z drugiej strony natomiast natura zderza się z wielkomiejskim stylem, tak dobrze znanym nam w Polsce. Miasteczko Cork jak każde miasto ma swój urok, codzienność skupia się wokół zwyczajnych obowiązków i przyjemności. Tylko ludzie tutaj nie są tacy spięci jak u nas. Po ulicach przechadzają się radośni z uśmiechem na ustach, w rozmaitych strojach, nie patrząc przy tym oceniająco na innych. Tej postawy możemy i powinniśmy uczyć się od nich!


A Wy byliście kiedyś w Irlandii? Może ktoś z Was mieszkał tam przez jakiś czas. Jak zawsze czekam na Wasze wrażenia, opisujcie je w komentarzach :)

11 listopada

11 listopada

Idzie nowe...

Idzie nowe...

Dobra, to zaczynam od króciutkich tłumaczeń. Dość długo mnie tu ostatnio nie było i było to działanie w pełni świadome. Od jakiegoś czasu chodziła mi po głowie myśl, że to miejsce powinno inaczej wyglądać, że powinno być jeszcze bardziej moje. Długo zastanawiałam się nad tym, co dokładnie chciałabym zmienić, czytałam, podglądałam innych, szukałam inspiracji i wiedziałam, że chciałabym, aby zaplanowana.pl miała zupełnie nowy wygląd.

Wchodząc tu dzisiaj z całą pewnością zauważyliście zmiany na stronie. Pojawiły się nowe kategorie, zniknęły niektóre stare. Pojawiły się również posty, które czytaliście najczęściej oraz te, które warto sobie przypomnieć. Znajdujący się na blogu polecany post, będzie takim wpisem miesiąca, czyli najlepszym z najlepszych według Was i mnie. Nowością na blogu są ikonki social media bezpośrednio pod postami. Od teraz jeśli spodoba Wam się jakiś wpis możecie go od razu udostępniać, do czego oczywiście bardzo zachęcam :) Będzie mnie też nieco więcej w social media, przynajmniej będę się starała, aby było mnie tam więcej. Dlatego wpadajcie do mnie na Facebook'a, obserwujcie na Instagramie i Pinterest, na którym dopiero raczkuję. Stare wpisy oczywiście zostają z nami, możecie do nich wracać kiedy tylko będziecie mieli na to ochotę. Będę starała się, aby nowe wpisy pojawiały się tu systematycznie w każdy weekend. Znika cykl make happy month, ale za to pojawią się nowe wartościowe treści. Będzie więcej inspirujących pomysłów na organizację wieczorów panieńskich, różnego rodzaju imprez, bo to lubicie czytać. Pozostają z nami moje mini poradniki, opisy podróży, w których będę starała się Wam przekazać jak najwięcej praktycznych, przydatnych informacji. Nie zabraknie oczywiście również garści wiadomości o planowaniu i organizowaniu oraz troszeczkę lifestylu, bez którego ten blog nie były do końca mój.


Dlaczego takie zmiany? Bo zmiany są ważne w życiu człowieka i bez zmian nie da się iść do przodu. To nowe kiełkowało w mojej głowie, na tyle długo, że trzeba było coś z tym zrobić. Znacie mnie już na tyle, że wiecie, że nie lubię stagnacji. Jestem ciekawa świata i chcę się ciągle rozwijać i chciałabym, żeby taki też był mój blog, bo w końcu zaplanowana.pl to ja! Dlatego jeśli ja idę do przodu, to zaplanowana.pl też musi iść. Nie ma innej opcji! Ona jest odzwierciedleniem mnie, moich zainteresować, przeżyć, tego co mi w duszy gra. I tym wszystkim chciałabym się z Wam dzielić systematycznie, ale bez zbędnej spiny, tak żebyśmy i ja i Wy mieli przyjemność z odwiedzania tego miejsca. Gorąco wierzę, że tak będzie.

 To co, na koniec mam nadzieję, że odmieniona zaplanowana.pl przypadnie Wam do gustu. Zapraszam do odwiedzania, podglądania, komentowania wpisów. A teraz zostawiam Was sam na sam z zaplanowaną.pl. Dajcie znać w komentarzach ja Wam się podoba nowy design.

27 września

27 września

Make Happy Month - skrót września

Make Happy Month - skrót września

Na początek zacznę od wyjaśnień, bo dość długo mnie ostatnio tu nie było. Ta nieobecność spowodowana była między innymi dość intensywnym miesiącem, ale przede wszystkim chęcią zmiany jaka powoli rodziła się w mojej głowie. Już niedługo blog przejdzie małą metamorfozę, ale pozwólcie, że szczegóły zdradzę nieco później. Zaufajcie mi i dajcie jeszcze troszkę czasu na przygotowanie wszystkiego tak jak chcę.

Wspomniałam o dość intensywnym miesiącu, a że dobiega końca to czas go podsumować. Wrzesień był wspaniały, lepszego nie mogłam sobie wyobrazić. Jak wiecie zaczął się od moich trzydziestych urodzin, które wypadły cudownie. Każdemu polecam hucznie świętować zmianę cyferki z przodu, bo to daje kopa do działania! Jednym z prezentów urodzinowych, jaki otrzymałam był lot motoparalotnią. Chyba najbardziej szalona rzecz jaką zrobiłam w tym roku, jeśli nie w życiu! Wrażeń z lotu nie da się opisać słowami, ale tam wysoko lecąc czujesz, że jesteś tak silna, że możesz wszystko. I z takim właśnie postanowieniem wkroczyłam w nowy okres mojego życia :) Poza tym wrzesień to kolejne podróże i odkrywanie cudowności świata. Na początek jesiennych wojaży padło na Irlandię. Muszę przyznać, że to co natura nawyczyniała w tym małym kraju jest zwyczajnie piękne. Żadne zdjęcie, żaden film nie odda uroku irlandzkiego krajobrazu. I taki właśnie był ten mój wrzesień jednocześnie szalony, piękny i pełen niespodzianek. 


Moje małe październikowe cele

Październik wcale spokojniejszy nie będzie. Na pewno nie będzie w nim aż tak dużo emocji jak we wrześniu, w końcu urodziny ma się raz w roku, ale będzie równie wspaniały. W planach kolejna podróż, jak szaleć to szaleć kiedy jak nie teraz. Październik to również powrót na kurs językowy. Już wiem, że warto było zainwestować w siebie w tej dziedzinie. To również głęboka jesień, a więc krótkie dni i długie wieczory, a to zawsze oznacza mniej energii i czasu dla siebie. To jest właśnie to nad czym chciałabym popracować podczas tegorocznego października. Na brak energii lekarstwem będą treningi, które pobudzą do życia endorfiny sprawiające, że się chce. Na znalezienie więcej czasu dla siebie, przy większych obowiązkach patentu jeszcze nie znalazłam, ale wszystko przede mną. To biegnę planować, zmieniać i szukać czasu, a Wam życzę pięknego października! Do zobaczenia :)

02 września

02 września

Make Happy Month - skrót sierpnia

Make Happy Month - skrót sierpnia

W chwili kiedy 1 września pojawia się na kalendarzu od razu człowiek zaczyna tęsknić za latem. Co prawda formalnie jeszcze trwa, ale jednak nieubłaganie zbliżamy się ku jesieni. Czas zatem podsumować sierpniowe cele, które w większości udało mi się zrealizować w pełni. Na już ubiegły miesiąc nie było ich zbyt dużo, bo 3 ale za to konkretne. Cel pierwszy zrealizowany, zadbałam o swoje zdrowie kilkoma wizytami u lekarzy, przeprowadzonymi badaniami i stosowaniem się do ich zaleceń. Cel drugi zrealizowany, powróciłam na siłownię i była to jedna z lepszych decyzji jakie ostatnio podjęłam. Forma powoli wraca na stare tory. Cel trzeci częściowo zrealizowany, chociaż nie w takim stopniu jakbym sobie tego życzyła. Dlatego zostaje przeniesiony na kolejny miesiąc. Poza tym sierpień przeplatał się urlopem z pracą i muszę przyznać, że jednak wypoczynek jest bardzo potrzebny dla zachowania higieny umysłu. Poza tym sierpień był miesiącem bogatym w lubelskie kulturalne imprezy, które uwielbiam i w których chętnie uczestniczyłam. Zawsze w takich chwilach można poczuć dumę ze swojego miasta. Zachęcam wszystkich, aby chociaż raz odwiedzili Lublin i poczuli magię tego miejsca!

Moje małe wrześniowe cele
I znów wrzesień! Mój najukochańszy miesiąc w roku. Ten wrzesień będzie wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju, bo już za tydzień będę hucznie świętować swoje urodziny, które w tym roku są szczególne. Poza tym w drugiej połowie miesiąca czeka mnie lot do Irlandii, na który czekam już z niecierpliwością i który muszę jeszcze do końca zorganizować. I właśnie dlatego mój wrzesień to będzie przede wszystkim dobry humor, dobra zabawa i odkrywanie nowych zakamarków świata. Pięknego września Kochani!

19 sierpnia

19 sierpnia

Dlaczego warto się zorganizować?

Dlaczego warto się zorganizować?

Organizacja dla jednych słowo znienawidzone dla drugich umiłowane. Dla jednych coś bez czego nie mogą żyć dla innych coś co omijają szerokim łukiem. I jak to zwykle w życiu bywa przeciwnicy i zwolennicy mają dużo racji. Ja należę do zwolenników organizacji. Lubię planować swoje tygodnie, dni, swoją pracę i wolny czas. Lubię z wyprzedzeniem wiedzieć co, gdzie i kiedy będę robić. Kiedyś byłam dużo mniej zorganizowana, często nawet zastanawiałam się dlaczego ludzie muszą tyle wcześniej wiedzieć czy gdzieś idę czy nie. Myślę, że koniec studiów i rozpoczęcie normalnej, pełnoetatowej pracy sprawiło, że powoli zaczęłam uczyć się planować i organizować swój czas. Jednak wycięcie ośmiu godzin z każdego dnia tuż po czasach studenckich było lekkim szokiem, ale jednocześnie zmusiło mnie do lepszego planowania dni. W związku z tym powiem Wam dzisiaj dlaczego warto się zorganizować!

... bo masz więcej czasu dla siebie
Dla mnie to bezapelacyjnie najważniejszy argument przemawiający za planowaniem. Odkąd nauczyłam się organizować swoje dni i robić to systematycznie i dokładnie mam dużo więcej wolnego czasu. Często nie planując czas ucieka nam przez palce. Mając zorganizowany dzień powrót z pracy nie kończy się bezczynnym oglądaniem TV czy leżeniem bykiem na kanapie. Organizując się dokładnie wiem co i kiedy mam zrobić, a przez to mam dużo więcej czasu na własne przyjemności. Dodatkowym plusem jest to, że nie mam wtedy poczucia bezsensownego jego trwonienia, a tylko wykorzystywania go na maksa!


... bo nie jesteś już zła na cały świat
Brak organizacji prowadzi do życia w ciągłym chaosie i biegu, a to czy chcesz czy nie zawsze kończy się frustracją. Kiedy się spieszymy robimy wszystko na ostatnią chwilę i zawsze wtedy brakuje nam czasu. To powoduje złość i wyżywanie się na wszystkim i wszystkich dookoła. Dlatego dobra organizacja pozwala bezstresowo przejść przez wszystkie zadania jakie sobie wyznaczyliśmy. A umówmy się życie jest zbyt krótkie żeby się ciągle złościć!

... bo nie robisz wszystkiego na ostatnią chwilę
Nigdy nie lubiłam robić wszystkiego na ostatnią chwilę. Zawsze kiedy odkładałam coś na później, aż kończył się deadline traciłam panowanie na sytuacją i biegałam bez ładu i składu próbując wyrobić się w terminie. Wiecznie udzielała mi się wtedy nerwowa atmosfera. Pisałam już o odkładaniu na później, więc nie będę tego powielać. Niemniej jednak zorganizowanie się było lekiem na stres spowodowany działaniem na ostatnią chwilę i zaprzestaniem tego typu sytuacji. Teraz staram się kończyć zadania na chwilę przed ich końcowym terminem, tak aby mieć czas na ewentualne korekty i móc wszystko zrobić ze spokojem i bez stresu.


... bo nigdy o niczym nie zapominasz
Życie w organizacyjnym chaosie często powoduje, że zapominamy o wizycie u lekarza, spotkaniu z przyjaciółką, czy oddaniu książki do biblioteki. Mając planner w ręku zapominalstwo nie jest nam straszne. Jeśli podchodzimy do tematu poważnie i planujemy swój czas systematycznie i dokładnie, to wszystkie spotkania znajdują się w naszym kalendarzu i nie ma szans, żebyśmy jakieś pominęli. 

... bo masz więcej czasu na spontany
I to jest właśnie mały paradoks. Dzięki dobrej organizacji dni, tygodni, miesięcy mamy dużo więcej czasu na spontaniczne działania. Planowanie daje swobodę działania, która powoduje, że z wolnym czasem możemy robić co chcemy. Będąc dobrze zorganizowaną nie jest trudno znaleźć czas na spontaniczny wyjazd, czy wypad za miasto z przyjaciółmi. 

Warto się zorganizować, to daje dużo przestrzeni, którą możemy wykorzystać na co tylko nam się podoba. W planowaniu nie chodzi o zapełnianie kalendarza po brzegi, a o dobre rozmieszczenie  obowiązków w naszym terminarzu. Jak to zrobić podpowiadam Wam w poście o pięciu zasadach skutecznego planowania. A Wy jakie macie zdanie na temat organizacji? Warto czy nie warto? Jak zawsze zapraszam do komentowania :)

11 sierpnia

11 sierpnia

Zakopiańskie wakacje z dzieckiem - atrakcje dla półtoraroczniaka

Zakopiańskie wakacje z dzieckiem - atrakcje dla półtoraroczniaka


Tegoroczny urlop, jak co roku spędzałam w Zakopanem. Mimo, że miejsce to samo to skład nieco się różnił. W tym roku dołączył do nas mój półtoraroczny siostrzeniec, co chcąc nie chcąc zmusiło nas do spędzenia tego czasu nieco inaczej. To właśnie wakacje z nim zainspirowały mnie do wstawienia postu o tym, co można robić w Zakopanem z dzieckiem.

Atrakcji w Zakopanem jest bardzo dużo zarówno dla małych i dużych. Wystarczy odpowiednio się przygotować do wyjazdu, a z całą pewnością każdy znajdzie coś dla siebie.

Tatrzańskie szlaki
Jako, że mój wyjazd nie mógłby się odbyć bez chociaż odrobiny górskiej wędrówki na pierwszy ogień idą szlaki, którymi mogą powędrować dzieci. Na niektórych bez problemu przejedzie się nawet wózkiem. Są to:
  • Dolina Kościeliska
  • Dolina Chochołowska
  • Szlak nad Morskie Oko
  • Rusinowa Polana (wejście od Wierch Poroniec)
  • Droga pod Reglami
  • Dolina Strążyska - ta akurat ostatnio została wysypana kamyczkami, które utrudniają przejazd wózków, ale nie jest to niemożliwe do zrealizowania
Oczywiście nieco starsze dzieci mogą spróbować wspiąć się na odrobinę wyższe partie. W Tatrach jest kilka mało wymagających tras, które są dość krótkie czasowo. Tutaj mogę polecić:
  • Nosal
  • Wielki Kopieniec
  • Gęsia Szyja
  • Sarnia Skała
Przy pieszej wędrówce po tatrzańskich szlakach warto spróbować skorzystać z profesjonalnego nosidełka. W Zakopanym jest kilka punktów (zazwyczaj sklepy ze sprzętem) m.in. na Krupówkach, czy w Kuźnicach gdzie można wynająć takie nosidełko. Koszt nie jest duży. Wynajem na dobę kosztuje 20-30zł w zależności od miejsca. W niektórych punktach pobierana jest zwrotna kaucja w kwocie 200zł. Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, czy dziecko będzie w ogóle chciało do niego wsiąść. U nas ten pomysł zakończył się noszeniem pustego nosidełka na plecach i Juniora na rękach. Jedna z Pań powiedziała, że nosidełko ze względu na to, że jest sztywne może uwierać dziecko i przez to jest dla niego mało wygodne. Niemniej jednak na szlakach można spotkać turystów z dziećmi siedzącymi w nosidełkach.


Kolejka
Nie wszyscy mogą się z tym zgodzić, ale ja uważam, że kolejkowa podróż dla małego dziecka jest dużą atrakcją. Na własne oczy widziałam zachwyt i radość podczas wjazdu i zjazdu czy to na Gubałówkę, czy Kasprowy Wierch. I tu i tu wjazd dla dzieci do lat 4 jest bezpłatny, za wózek również się nie płaci. Oczywiście Gubałówka jest małą kopią Krupówek, więc dla dzieci znajdzie się tam o wiele więcej komercyjnych atrakcji niż na Kasprowym Wierchu.

Aqua Park
Osobiście tutaj nie dotarliśmy z Juniorem. Będąc jednak kilka lat temu w Aqua Parku pamiętam, że znajdowało się tu mnóstwo basenowych atrakcji dla małych i dużych. Obecnie została dodana sala zabaw, do której z całą pewnością można zabrać maluchy. Szczegóły wodnych atrakcji znajdziecie tutaj.

Plac zabaw
Gigantyczny i nowiutki plac zabaw mieści się między Krupówkami a ul. Grunwaldzką. Plac zabaw położony w miejskim parku został niedawno odnowiony i jest doskonałym miejscem do zabawy dla dzieci. Dorośli mogą obserwować swoje pociechy siedząc na ławce i popijając zakupioną w pobliskim food trucku kawę. Plac zabaw jest doskonale wyposażony, nowy co powoduje, że mało które dziecko chce z niego wyjść szybko.


Małpi Gaj
Małpi Gaj to nic innego jak sala zabaw dla dzieci również z licznymi atrakcjami. Może nie jest to typowo góralska atrakcja, jednak ciekawa alternatywa na spędzenie czasu chociażby w deszczowe dni. Po szczegóły zapraszam na stronę.
Podwórkowe zabawy
Na koniec to, co mogę polecić w wyjeździe z dzieckiem, to korzystanie z takich pensjonatów, które wyposażone są we własne place zabaw. Od wielu lat wakacje w Zakopanem spędzamy w znanym nam i sprawdzonym miejscu jakim jest Willa Wrzos. Muszę przyznać, że nasz Junior był zachwycony przydomową piaskownicą i trampoliną oraz zabawami z dziećmi na sąsiednim boisku. Pamiętajmy o tym, że dla dziecka nie ma lepszych atrakcji jak towarzystwo rówieśnika.

Planując tegoroczne wakacje pamiętam, jak szukałam tych wszystkich informacji w sieci. Mam nadzieję, że zebrane w jedno miejsce, poparte własnym doświadczeniem pomogą Wam zorganizować zakopiański urlop, tak aby półtoraroczniakowi uśmiech nie schodził z buzi.

02 sierpnia

02 sierpnia

Make Happy Month - skrót lipca

Make Happy Month - skrót lipca

Koniec lipca zawsze przypomina mi o tym, że długo wyczekiwane lato jest już na półmetku. Dlatego z żalem żegnam ten miesiąc. Przełom lipca i sierpnia to w moim przypadku zawsze urlop od etatowej pracy, który jak dobrze wiecie spędzam w Zakopanym. Stąd też lekka obsuwa z postem na blogu spowodowana podróżą oraz wakacjami z 1,5 rocznym dzieckiem! No właśnie w tym roku mój urlop był bardzo rodzinny, bo pierwszy raz zabraliśmy ze sobą mojego siostrzeńca, w którym mam nadzieję, zaszczepiliśmy miłość do gór! A ma zadatki na dobrego piechura! Dzielnie kroczył Doliną Strążyską i nawet udało mu się zdobyć Kasprowy Wierch :) Wiadomo, że wjechał kolejką jednak na szczyt kroczki postawił samodzielnie. A że dokonał tego wszystkiego bez płaczu i z uśmiechem na buzi to jestem z niego ogromnie dumna! :) Muszę przyznać, że po ostatnim zalaniu Tatr zostały już niewielkie ślady, a pogoda dopisała nam w 100%. Tak, wiec lipiec to przede wszystkim ukochane góry i mnóstwo wypoczynku, ładowania akumulatorów do kolejnych wyzwań zawodowych i prywatnych. W tym miesiącu udało mi się spędzić trochę czasu z książką w ręku i dokończyć od dawna leżące na półce tytuły. Z zadowoleniem mogę stwierdzić, że udało mi się w końcu dokończyć mini kurs fotograficzny, z czego jestem bardzo zadowolona. Nie powiem również, że obce mi były letnie wyprzedaże. Dzięki mojej kochanej siostrze małe zakupowe szaleństwo dopadło i mnie! Ale co tam jak szaleć to szaleć :) Tak więc lipiec był naprawdę fajnym miesiące, aż szkoda, że się już skończył.


Moje małe sierpniowe cele
Na tegoroczny sierpień mam tylko trzy cele. Po pierwsze muszę zadbać o zdrowie, bo coś szwankuje. Po drugie muszę zadbać o kondycję fizyczną, bo jednak brak regularnych treningów w tym roku był widoczny podczas górskich wędrówek. Trzeba zdecydowanie nad tym popracować. Po trzecie wyluzować w pracy i w domu. Jednak im człowiek się mniej przejmuje, tym więcej uśmiechu jest na jego twarzy. A o to właśnie mi chodzi, aby śmiać się w sierpniu jak najwięcej!! Pięknego sierpnia Kochani!
Copyright © 2016 zaplanowana.pl , Blogger