02 stycznia

02 stycznia

Sylwester w Berlinie

Sylwester w Berlinie
 

Tegorocznego sylwestra zdecydowałam się spędzić na jednej z największych imprez w Europie pod Bramą Brandenburską w Berlinie. Co tu dużo mówić było super! Polecam każdemu, żeby przynajmniej raz w życiu spędził takiego sylwestra. Zapraszam na małą relację, może stanie się ona dla Was inspiracją dla przyszłorocznych pomysłów na spędzenie tej ostatniej nocy roku.


Jak do tego doszło?
Na sylwestra razem z koleżankami zdecydowałyśmy się już w październiku. W ofercie Biura Podróży Index znalazłyśmy ciekawą propozycję ekspresowego sylwestra w Berlinie, w której impreza połączona była ze zwiedzaniem miasta. Koszt takiego sylwestra to 129zł przy czym czekając do ostatniej chwili w last minute można kupić już nawet za niespełna 90zł. Oczywiście do ceny trzeba doliczyć dojazd z naszego miejsca zamieszkania do Katowic, czy Wrocławia. My skorzystałyśmy z transportu proponowanego przez biuro podróży. Była to dość wygodna opcja, choćby ze względu na fakt, że 1 stycznia mało, które busy, czy autobusy kursują. Sylwestrowa wycieczka nie obejmowała noclegu ani wyżywienia. Była to objazdowa wycieczka połączona z imprezą pod Bramą Brandenburską.


Jaki jest Berlin?
Czy podobał mi się Berlin, trudno powiedzieć. Jako miasto mnie nie zachwycił. Za to spodobała mi się niemiecka postawa do historii. Nie chowają głowy w piasek i nie oszukują, że z nowego da się zrobić stare. Bombardowanie Berlina zniszczyło miasto praktycznie całkowicie, dlatego trudno znaleźć tu długowieczne budowle, które są chociażby charakterystyczne dla Pragi niezniszczonej tak bardzo przez wojnę. Cały Berlin naznaczony jest historią Muru Berlińskiego, co widoczne jest na każdym kroku. Życie tu nie jest drogie, ceny nie są wygórowane. Koszt pluszowego berlińskiego niedźwiadka (symbolu Berlina) plasuje się między 7 a 10 euro w zależności od rodzaju zabawki, standardowa pamiątka magnes na lodówkę to 4-5 euro. Prawdopodobnie życie w Berlinie jest tańsze niż w Warszawie, czy Wrocławiu. Dodając do tego jeszcze niemieckie zarobki, powstaje nam dość widoczna różnica. Berlin jest otwarty na różne kultury. Na ulicach oprócz niemieckiego słychać wszystkie języki świata i widać rozmaite narodowości. Trzeba jedna przyznać, że ludzie są do siebie bardzo pozytywnie nastawieni, co widać na ulicach miasta.



Sylwester w Berlinie
Główny sylwester miejski w Berlinie podobnie jak w Polsce to po prostu koncert. Tyle, że niemiecki koncert jest nieporównywalnie większy od tych organizowanych u nas. Gigantyczna scena znajduje się na tyłach Bramy Brandenburskiej, natomiast teren przeznaczony na imprezę rozciąga się również na długo przed Bramą Brandenburską. Cały teren rozciąga się na ponad 2 km i jest w stanie pomieścić nawet 700 tysięcy osób. Nie mam pojęcia, czy tyle osób akurat witało 2019 rok, ale wiem, że było ich naprawdę dużo. Cały teren jest pilnie strzeżony przez niemieckie służby porządkowe. Podzielony jest na kilka sektorów, które są systematycznie zamykane. Oczywiście wchodząc na teren imprezy nie można wnieść żadnych płynów, alkoholu, nic szklanego. Przed wejściem jesteśmy sprawdzani, czy nie wnosimy niczego niebezpiecznego. Impreza rozpoczyna się już od godziny 16. Na scenie występują znane i lubiane przez niemieckich słuchaczy rodzime i europejskie, mniejsze i większe gwiazdy. Tłum ludzi rośnie z godziny na godzinę, im później tym trudniej jest przedostać się na przód sceny. Na całości terenu rozstawione są telebimy, na których wyświetlany jest koncert. To co przykuło moją uwagę to panująca na imprezie atmosfera. Bawią się tu ludzie z całej Europy, stoją obok Ciebie Hiszpanie, Anglicy, Niemcy i wszyscy są pokojowo i przyjaźnie nastawieni do siebie. Rozmawiają, śmieją się, wspólnie świętują. Mimo, że tłum jest tak gęsty, że nie ma gdzie postawić stopy, to czułyśmy się bardzo bezpiecznie. Nie było ani dużych ani drobnych awantur, bijatyk, kłótni. Standardowo Nowy Rok przywitaliśmy pokazem sztucznych ogni, który tu był imponujący. Trzeba przyznać, że Berlin świętuje hucznie! Do około 1:00 w nocy strzelali z każdego zakątka miasta, z mniejszych imprez, z hoteli, ulic, bram. 


  Sylwestrowe smakołyki
Na terenie imprezy bez problemu możemy zakupić coś do jedzenia i do picia. Sprzedawane jest uliczne jedzenie takie jak słynne berlińskie currywurst. Osobiście nie przypadła mi do gustu ta przekąska, chociaż z całą pewnością ma swoich wielu zwolenników (koszt to 4-5 euro). Na tych samych straganach można zakupić napoje, w tym także alkohol. Koszt niemieckiego piwa to 4 euro. My natomiast zasmakowałyśmy w gluhwein, które tej nocy smakowało wyjątkowo. Gluhwein to nic innego jak grzane wino, które w okresie świątecznonoworocznym króluje w Berlinie. Koszt kubeczka to 3-4 euro. Jak sylwester to i szampan, którego kieliszek kupić tu można za 3 euro. Wszystko sprzedawane jest w plastikowych bądź papierowych kubeczkach, kieliszkach. Ze względu bezpieczeństwa nie ma możliwości zakupić czegokolwiek w szklanym opakowaniu.


Ubiegłoroczny sylwester już za nami. Ja hucznie i trochę szalenie przywitałam 2019 rok, bo mam cichą nadzieję, że taki będzie cały rok. Polecam wszystkim taką formę sylwestra, taką imprezę, którą być może przeżyje się tylko raz w życiu. Dla mnie warto było przetrwać 16 godzin podróży, aby w niezapomnianej atmosferze przywitać Nowy Rok. Warto było, bo Berlin umie się bawić. Berlin bawi się z radością, uśmiechem i pozytywnym nastawieniem. A czy nie taki powinien być sylwester? Szczęśliwego Nowego Roku!

30 grudnia

30 grudnia

Dream - One Little Word 2019

Dream - One Little Word 2019

Z nowym rokiem nowym krokiem, czy nowy rok nowa ja! Są tysiące takich powiedzeń, o których zazwyczaj przypominamy sobie na chwilę przed sylwestrem. Teraz jest właśnie ten moment, aby powrócić do swoich noworocznych postanowień na 2018 rok i sprawdzić jak nam z nimi poszło. Ja na 2018 rok postawiłam na nietypową formę planów i marzeń jaką jest Vision Board i One Little Word. Z czystym sumieniem polecam Wam taką formę postanowień noworocznych. 2018 rok to był mój pierwszy raz z Vision Board i One Little Word i okazało się to na tyle fajne i skuteczne, że z wielką ochotą zabrałam się za tworzenie Vision Board na 2019 rok! Już w zeszłym roku podeszłam do tego tematu z zapałem. Moją Vision Board postawiłam w widocznym dla mnie miejscu. Z czasem przywykłam do niej na tyle, że była zwyczajnym elementem pokojowej dekoracji, ale były również takie momenty, że spojrzenie w jej kierunku rozpoczynało ciąg działań, które prowadziły do realizacji postanowień. Że to działa wiedziałam już po pół roku kiedy realizowały się moje podróże, zmieniałam się ja a wraz ze mną mój blog. Spróbujcie, a z całą pewnością nie będziecie tego żałować.

Dla osób, które nigdy nie słyszały o Vision Board wyjaśniam, że jest to kreatywna wizualizacja naszych noworocznych postanowień. Natomiast One Little Word to jedno małe słówko, które prowadzi nas przez cały nowy rok. Bardziej szczegółowo opisywałam to w zeszłym roku, więc tutaj znajdziecie więcej informacji na ten temat.

#dream


Dream to moje nowe One Little Word na rok 2019. Marzyć trzeba, bo bez marzeń człowiek staje się pusty. Cały mijający rok udowodnił mi, że chcieć to znaczy mieć, że o marzenia trzeba walczyć, bo są po to aby się spełniały. Ale nie spełnią się same, jeśli będziemy tylko siedzieć na kanapie przed telewizorem. Spełnią się jeśli o nie zawalczymy, jeśli będziemy działać, robić coś w kierunku ich spełnienia. Czas i tak ucieka, więc szkoda go marnować na bezczynne czekanie na gwiazdkę z nieba. Sama nie spadnie, to my naszym myśleniem, działaniem sprawiamy, że osiągamy to co sobie zamierzyliśmy. I tego nauczył mnie rok 2018! Tego nauczyło mnie tegoroczne One Little Word, jakim było słówko change. Przez cały rok, świadomie i nieświadomie, krok po kroku dążyłam do różnych zmian w moim życiu. I to właśnie ta zmiana sprawiła, że spełniłam praktycznie wszystkie postanowienia noworoczne, że zobaczyłam, że jeśli się chce coś osiągnąć, to warto o to zadbać i że nie można mieć wszystkiego naraz. Ta zmiana dokonała się w mojej głowie. Nigdy nie bałam się marzyć, ale teraz wiem, że moje plany nie muszą pozostawać tylko w sferze marzeń, a mogą stać się realne. Tylko i wyłącznie ode mnie zależy jak wykorzystam wszystkie możliwości jakie przyniesie mi rok 2019. Jestem przekonana, że to będzie piękny rok!

Kochani! Jako, że przez najbliższych kilka dni nie będzie mnie tutaj chciałam Wam już dziś złożyć noworoczne życzenia. Przede wszystkim życzę Wam, abyście w 2019 roku nie bali się marzyć! Abyście mieli wystarczająco dużo sił i energii na zrealizowanie swoich wszystkich planów i marzeń w Nowym Roku. Dużo szczęścia Wam życzę i szampańskiej zabawy jutro! Szczęśliwego Nowego Roku 2019!

23 grudnia

23 grudnia

Przepis na udaną Wigilię

Przepis na udaną Wigilię
 

Jak co roku o tej porze przeżywamy magię tych najpiękniejszych ze wszystkich świąt. Nie da się ukryć Święta Bożego Narodzenia mają w sobie to coś, co sprawia, że mimo iż pojawiają się każdego roku to są jedyne i wyjątkowe. Przeczytałam ostatnio pewien artykuł, który zainspirował mnie do zaprezentowania Wam, kilku naszych przetestowanych i sprawdzonych zasad udanej Wigilii.

#organizacja
Dobra organizacja pracy i czasu pracy przydaje się również w święta. Wigilia jet dniem nietypowym, w którym większość z nas jeszcze pracuje. Każdy wie, że przygotowanie wigilijnej kolacji jest zadaniem pracochłonnym i czasochłonnym, dlatego warto do tego podejść z głową i rozplanować każdy krok w swoim plannerze czy na zwykłej kartce papieru. Taki solidny plan sprawi, że tego dnia nie pogubicie się we wszystkim co macie do zrobienia i będzie podporą w kryzysowych sytuacjach.

#podział obowiązków
Nawet najlepsza organizacja pracy nie uratuje nas przed zmęczeniem i złym humorem jeśli weźmiemy wszystko na siebie. Pamiętajmy o tym, że obdzielanie zadaniami poszczególnych członków rodziny nie jest żadnym wstydem, a przejawem dbania o swoje zdrowie psychiczne i fizyczne. Kiedy Ty przygotowujesz wigilijne potrawy, reszta może zająć się ostatnimi świątecznymi porządkami oraz przygotowywaniem nakryć do stołu. Z takim podziałem każdy z Was ze spokojem wyrobi się przygotować do kolacji.

#tradycja
Wiadomo Wigilia jest dniem, w którym tradycje zarówno te polskie, jak i rodzinne mają ogromne znaczenie. Wiele wigilijnych tradycji latami się zmieniło, wiele zmieniliśmy my sami we własnych domach. Często też stworzyliśmy nowe nigdzie niezapisane nasze własne małe rodzinne tradycje, choćby takie jak wspólne lepienie pierogów, czy ubieranie choinki w określonym dniu. I to właśnie te wszystkie rzeczy sprawiają, że ten jeden dzień w roku jest taki wyjątkowy. Pamiętaj o tym, że jeśli robisz Wigilię u siebie, to Ty podtrzymujesz swoje tradycje, a wszyscy zaproszeni goście powinni je zaakceptować i ich przestrzegać. I odwrotnie, jeśli Ty idziesz w gości to przyjmujesz wszystkie zwyczaje i tradycje panujące w domu gospodarzy. Warto przestrzegać tej zasady, aby nie czuć się niezręcznie podczas kolacji.


#rozmowy przy stole
Święta to ludzie, a tam gdzie pojawiają się ludzie pojawiają się również i rozmowy. Teoretycznie we własnym gronie rozmawiać można o wszystkim. Tyle teorii, bo w życie wchodzi praktyka. A doświadczenie podpowiada mi, że istnieją dziesiątki tematów, których lepiej nie poruszać przy świątecznym stole. Jednym z nich jest oczywiście polityka. Myślę, że ten temat w święta większość z nas woli omijać szerokim łukiem. Jednak w sytuacji, kiedy jednak zostanie on przywołany, można zastopować rozmówcę zdaniem "nie rozmawiajmy o tym w święta, porozmawiamy w innym czasie". Drugi drażliwy temat to pytania w stylu "kiedy będziecie mieć dzieci", czy "kiedy ślub". Nikt nie lubi, jak ktoś wchodzi w jego prywatną sferę, dlatego starajmy się nie poruszać intymnych spraw naszych bliskich aż tak bardzo i spróbować przystopować wszystkie babcie i ciocie siedzące przy stole.

#wrzuć na luz
Ostatnia, ale równie ważna zasada co pozostałe to odpuść sobie i innym. Wigilia, jak i całe Boże Narodzenia to czas radości i spokoju, nie warto więc wprowadzać nerwowej atmosfery. Ryba się przypaliła trudno, ziemniaki wykipiały również trudno. To nie potrawy tworzą święta, a my sami pełni dobrych humorów. Nie ma idealnej Wigilii, bo i rodzin nie ma idealnych. Dlatego do wszystkich większych i mniejszych niepowodzeń i wypadków najlepiej podejść z uśmiechem na twarzy.


Na koniec chciałam Wam wszystkim życzyć zdrowych, spokojnych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia. Niech w te święta i nie tylko w Waszych domach i sercach zagości dużo miłości i radości. Rodzinnych Świąt!

09 grudnia

09 grudnia

Świąteczne prezenty niebanalnie

Świąteczne prezenty niebanalnie


Mamy grudzień, a więc wielkimi krokami weszliśmy w świąteczny czas. A jak święta to i prezenty. W większości rodzin są one nieodłącznym elementem Świąt Bożego Narodzenia. W mojej rodzinie również obdarowujemy się upominkami i tak się właśnie zastanawiam co daje mi więcej satysfakcji dawanie czy dostawanie prezentów. Ale nie o tym tym razem. Jak co roku pędzę do Was z pomocą przy wyborze świątecznych prezentów. Tym razem chciałabym Wam zaprezentować kilka ciekawych i niebanalnych pomysłów, których realizacja po ich otrzymaniu przyniesie dużą dawkę emocji nowemu właścicielowi. Oczywiście wszystkie moje coroczne prezentowe listy znajdziecie na blogu. Żebyście nie musieli szukać przypominam o prezentach do 50 zł i 10 pomysłach na świąteczne prezenty. Czytajcie, korzystajcie i dzielcie się z innymi.

lot motoparalotnią
Zacznę od tego co znam, lubię i doświadczyłam na własnej skórze. Lot motoparalotnią otrzymałam na swoje trzydzieste urodziny i z pełną świadomością i odpowiedzialnością mogę go Wam polecić. Wrażenia z lotu są niesamowite i dostarczają mnóstwo pozytywnej energii i wiary we własne możliwości. Jednak uważajcie z takim prezentem. Nie każdy jest miłośnikiem takich emocji i strach przed otwarty lotem na konkretnej wysokości może wcale nie ucieszyć osoby obdarowywanej i szybko stać się nietrafionym prezentem.


kolacja w ciemności
Ciekawa propozycja zarówno dla par jak i w pojedynkę. Prezent, który sprawi, że wszystkie Twoje zmysły będą pracować na wysokich obrotach. Nic nie widząc, w całkowitej ciemności kelner podaje potrawy z nieznanego Tobie menu, którego dania odgadujesz. Pomysł fajny, z całą pewnością będący zaskoczeniem dla osoby obdarowanej. Tylko uwaga Dine in the Dark dostępne jest niestety tylko w niektórych polskich miastach.

masaż czekoladą
Sądzę, że to propozycja głównie dla pań, chociaż coraz więcej panów również dba o siebie i swoją strefę relaksu. Masaż czekoladą jest dobrą alternatywą dla standardowego vouchera do SPA. Relaksuje, odpręża, a przy okazji działa upiększająco. W takim masażu odkrywamy nieznane dotąd właściwości czekolady takie jak: poprawa krążenia krwi czy zmniejszenie widoczności cellulitu. Jednym zdaniem prezent, który łączy przydatne z pożytecznym.


bilet w nieznane 
Zarówno my sami jak i nasi bliscy często jesteśmy przemęczeni natłokiem całorocznych obowiązków. Każdy z nas marzy o podróży w nieznane choćby na kilka dni. I właśnie nie rozumiem,  dlaczego nie można by zrobić komuś takiego prezentu. Kupić bilet lotniczy czy kolejowy, zarezerwować nocleg i zabrać najbliższą Wam osobę w podróż dla niej w nieznane. Nie musi być to długa wycieczka, czasem wystarczy jedynie weekend, a więc i z urlopem nie powinno być problemu. Przecież od kilku wolnych dni żadna firma się jeszcze nie zawaliła.

escape room
A dla osób lubiących rozwiązywanie zagadek pod presją czasu polecam zabawę w escape roomie. Obecnie scenariuszy gier w escape roomie jest bardzo dużo. Na pewno każdy znajdzie coś fajnego dla siebie, a godzina spędzona na rozwiązywaniu logicznych zagadek jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

Mam nadzieję, że trochę Wam pomogłam podejść do tematu gwiazdkowych prezentów w niebanalny sposób. Pamiętajcie, że świąteczne prezenty nie muszą mieć postaci materialnej, fizycznej rzeczy, mogą być biletem wstępu do przeżycia emocji, o których istnieniu nawet nie śniliście. Każdy z tych prezentów zakupicie w internecie w postaci vouchera, który przepięknie zapakowany sprawi, że ktoś te święta zapamięta na długo. Wesołych Świąt :)

25 listopada

25 listopada

Pomysł na niebanalne Andrzejki - #scenariusz1

Pomysł na niebanalne Andrzejki - #scenariusz1

Andrzejki przypadają na wigilię świętego Andrzeja, czyli noc z 29 na 30 listopada. Dla osób wierzących jest to ostatnia noc zabawy przed rozpoczęciem okresu Adwentu, czyli czasem oczekiwania na Boże Narodzenie. Większości z nas ten wieczór spędza na różnego rodzaju imprezach. Kluby pękają w szwach, lokale organizują bale, a jak sprawić, żeby zwykła domówka na ten jeden wieczór stała się niezwykła, pełna magicznego nastroju?

#wystrój domu

W taki szczególny wieczór warto zadbać o właściwy wystrój mieszkania. Niedużym kosztem i nakładem pracy można odpowiednio przygotować mieszkanie na andrzejkową imprezę. Bądź co bądź jest to odrobinę mroczna impreza, więc warto zadbać o zasłonięte zasłony, przyciemnione światło i dużą ilość świec i lampionów. Różnego rodzaju świece rozstawione w rozmaitych miejscach w pokoju w przepiękny sposób oświetlą mieszkanie i nadadzą mu odpowiedni dla tego wieczoru klimat.


#menu

Andrzejkowe jedzenie nie musi być nudne! Warto odrobinę kulinarnie poszaleć i przygotować coś specjalnie na tę okazję. Osobiście pokusiłabym się o przygotowanie ciasteczek, w których w środku znajduje się zwinięta w rulon mała karteczka z wróżbą. Ta wróżba to jedno zdanie np. czeka Cię szczęśliwy rok, czy w tym roku poznasz miłość swojego życia itp. Takimi wróżbami można również urozmaicić koreczki, czy małe kanapeczki wbijając w nie wykałaczki z wróżbą. Z całą pewnością tak schowana wróżba, gdy zostanie odkryta wywoła duży uśmiech na ustach odkrywcy. W andrzejkowym menu pamiętajcie o jakieś pikantnej potrawie, bowiem wiąże się z tym pewna wróżba. Jak impreza to nie można zapomnieć również o alkoholu. Postawiłabym na klimatyczne drinki, tylko tym razem nie takie z palemką, które kojarzą się nam typowo wakacyjnie.

#wróżby

W prawdziwej andrzejkowej zabawie nie można zapomnieć o wróżbach. W sumie jest to najważniejszy punkt tego wieczoru, który odróżnia Andrzejki od innych imprez w roku. Kiedyś wróżyły sobie głównie panny, które wierzyły, że taj nocy wywróżą sobie imię swojego przyszłego ukochanego. Dzisiaj nie ma już takiego podziału, dlatego andrzejkowe wróżby mogą być świetną zabawą zarówno dla singli jak i par. Oczywiście nie ma co przesadzać z ilością wróżb w ciągu jednej imprezy.  Pamiętajcie, że zasada co za dużo to niezdrowo ma również zastosowanie na tego typu imprezach, dlatego spokojnie wystarczą 3-4 tego typu zabawy.


Najpopularniejsze andrzejkowe wróżby to:
  • lanie wosku - roztopiony w garnku wosk ze świecy przelewamy przez dziurkę od klucza do miski z zimną wodą. Zastygły w wodzie wosk, tworzy pewien kształt. Wspólnie z uczestnikami imprezy odgadujemy co ten kształt przypomina i sprawdzamy jakie jest jego znaczenie. Ciekawą interpretację kształtów z wosku możecie znaleźć tutaj
  • jabłko - obieramy jabłko, tak aby została nam jedna, długa skórka. Skórkę rzucamy za siebie i patrzymy w jaką literę się ułożyła po upadku. Ta litera to pierwsza litera imienia przyszłego/przyszłej ukochanego/ukochanej.
  • ustawianie butów - musisz poprosić wszystkich swoich gości o ściągnięcie butów. Wybieracie najdalszy kąt pokoju i ustawiacie kolejno buty jeden po drugim. Przesuwacie buty kolejno po sobie w stronę drzwi wyjściowych. Właściciel butów, które dotrą do drzwi wejściowych najszybciej jako pierwszy weźmie ślub. 
  • kubeczki - do tej wróżby będziesz potrzebować trzech kubków. Do każdego kubka wkładasz jeden przedmiot tj. obrączka - wróży ślub, krzyżyk - zakon, moneta - bogactwo. Jedna osoba miesza kubeczki, a kolejna wybiera jeden z nich. To co znajduje się pod nim będzie czekało ją w tym roku. 
  • przekuwanie serca - na dwóch kartkach papieru rysujesz i wycinasz dwa duże serca. Na jednym wypisujesz imiona żeńskie na drugim męskie. Wróżąc sobie przebijacie serce igłą w jakimś miejscu. Po odwrocie, to imię, w które trafiła igła jest imieniem przyszłego ukochanego/ukochanej.   


Mniej znane andrzejkowe wróżby to:
  • pikantne sny - na imprezie andrzejkowej zjedzcie jakąś pikantną potrawę, która powinna wywołać pikantne sny. Tej nocy, osoba, która Ci się przyśni niebawem zamiesza w Twoim sercu.
  • płynące marzenia - każda osoba uczestnicząca w imprezie na małych karteczkach zapisuje swoje marzenia. Karteczki z marzeniami wrzucacie do wody. To, które wypłynie jako pierwsze spełni się. 
  • jabłko, śliwka czy cytryna? - na stole kładziemy te trzy owoce. Opaską zawiązujemy oczy jednej osobie, po czym przekładamy owoce. Osoba, która nic nie widzi wybiera jeden z owoców, który symbolizuje co ją czeka w tym roku w miłości. Jabłko wróży odwzajemnioną i szczęśliwą miłość, śliwka - rok bez miłości, a cytryna - nieszczęśliwą, nieodwzajemnioną miłość. 
  • przyjaźń na zawsze - na kartkach papieru wpisujemy imiona przyjaciół. Wrzucamy kartki do pustej miski i zalewamy zimną wodą. Karteczka, która wypłynie jako pierwsza oznacza imię przyjaciela na dobre i na złe.

Tak przygotowane Andrzejki nigdy nie będą nudne i banalne. Warto w ten jeden wyjątkowy wieczór przypomnieć sobie szkolne czasy i dziecięce podniecenie, które towarzyszyło nam tuż przed każdą wróżbą przeprowadzaną w klasie. Myślę, że w taki sposób zorganizowaną imprezę zapamiętacie na dużo dłużej niż kolejny wypad do klubu, a spędzony wspólnie z przyjaciółmi czas będziecie jeszcze długo wspominać. To co, udanych Andrzejek i dobrych wróżb Wam życzę! Dajcie znać w komentarzach czy imprezy się udały a zeszłoroczne wróżby sprawdziły :)

17 listopada

17 listopada

Śladami św. Patryka - city break w Irlandii

Śladami św. Patryka - city break w Irlandii

Irlandia - miejsce, które większości z nas kojarzy się z ekonomiczną emigracją Polaków. W moim przypadku oczywiście nie było inaczej, chociaż czytając irlandzką literaturę w głowie stworzyłam sobie wyobrażenie o zielonej krainie pełnej soczystych kolorów. Ten obraz z mojej głowy był na tyle sielankowy, że zderzenie z rzeczywistym miejskim krajobrazem wywołało u mnie ogromne zdziwienie. Niemniej jednak, ten niewielki kraj ma w sobie to coś, co warto zobaczyć, co przyciąga uwagę i rozczula serce.


Dlaczego Irlandia?
Dlaczego zdecydowałam się na irlandzki city break właśnie teraz? To dobre pytanie, na które nie znam do końca odpowiedzi. Mój wyjazd spowodowany był impulsem, który sprawił, że kliknęłam i kupiłam bilety lotnicze. W Irlandii mieszka moja siostra cioteczna, więc od dobrych kilku lat obiecywałam sobie, że w końcu odwiedzę ten kraj. Jednak jak to w życiu bywa zawsze było coś ważniejszego, pilniejszego, co stawało na drodze, aby ten pomysł zrealizować. Aż w końcu udało się skraść kilka wolnych dni w pracy  i wyruszyć w irlandzką podróż, z czego jestem bardzo zadowolona, bo ten kraj zachwycił mnie krajobrazami, które wydają się być niezmącone ludzką ręką.


Jak zorganizować wycieczkę?
Bilety lotnicze do Dublina nie należą do najdroższych. Ja swoje kupiłam dość wcześnie, ale ich cena była niezmienna przez kilka ostatnich miesięcy. Leciałam z liniami lotniczymi Ryanair z lotniska w Lublinie na lotnisko w Dublinie. Koszt biletów w jedną stronę z tego lotniska to około 120-130zł, a lecieć można jedynie w środy lub soboty. Inaczej sytuacja wygląda na lotnisku w Modlinie. Oczywiście z Modlina wylatuje dużo więcej samolotów w każdym dniu tygodnia, bilety można kupić już za około 80zł. Jednak dla mnie, ze względu na miejsce zamieszkania, a co za tym idzie czas dojazdu na lotnisko, Lublin był jedynym możliwym wyborem. Pakując swój bagaż pamiętajcie o zabraniu ze sobą cieplejszych rzeczy. Pogoda w Irlandii lubi płatać figle. Ja trafiłam na przepiękną, słoneczną pogodę niespotykaną tam we wrześniu, a mimo to było bardzo wietrznie, a wieczorami dość chłodno. Nocleg miałam "zarezerwowany" u mojej siostry ciotecznej w Cork. W związku z czym oprócz lotu czekała mnie jeszcze podróż z Dublina do Cork. Jednak przejazd z Dublina do Cork i w drugą stronę nie jest problemem. Transport na lotnisko i z lotniska jest dość dobrze rozwinięty. Praktycznie co godzinę przez całą dobę kursują busy, w których koszt przejazdu wynosi około 16-17 euro, a czas podróży to około 3 godziny. Na temat noclegu nie powiem zbyt wiele, bo nie musiałam go szukać ani nic wynajmować, ale sądzę, że tutaj z pomocą mogą przyjść portale booking.com czy trivago.


Jak żyć?
Tu muszę przyznać, że byłam dość zaskoczona, bo życie w Irlandii do najtańszych nie należy. Samo Cork pełne jest małych polskich sklepów, w których można dostać sporo naszych rodzimych produktów. Poza tym oczywiście są supermarkety, gdzie można dostać spożywcze artykuły nieco taniej niż w lokalnych sklepach. No, ale jak wyglądają ceny: butelka 1,25l Coca-coli kosztuje ok. 1,7 euro, podobnie półlitrowa butelka wody, batonik około 1,5 euro, mała bagietka około 1,5 euro, piwo w sklepie to koszt około 2 euro, z kolei w lokalu to koszt 5-7 euro, pizza 10 euro. Same pamiątki również najtańsze nie są, przynajmniej porównując ceny z Rzymem. Cena najbardziej charakterystycznej pamiątki - magnesu na lodówkę to około 4 euro, lokalne zabawki takie jak np. autobus to koszt 10-12 euro. To co podobało mi się w Cork i innych irlandzkich miasteczkach, to ogromne zielone sklepy, w których można kupić wyłącznie lokalne pamiątki takie jak irlandzkie kubeczki, koszulki, czapki, magnesy, zabawki, breloczki i wiele innych rozmaitych rzeczy w narodowych barwach.


Co można zobaczyć?
Samo Cork jest malowniczym miasteczkiem położonym nad rzeką Lee. To właśnie ta rzeka jest dominującym elementem krajobrazu tego miasta. Najważniejsze miejsca Cork takie jak Katedra św. Findbara, Kościół św. Anny, English Market, Patrick's Bridge można obejść w ciągu jednego dnia. Życie w Cork skupia się wokół najsłynniejszej ulicy jaką jest Patrick's Street, która jest główną ulicą handlową skupiającą większość sklepów. Wieczory można spędzić we Franciscan Well Brew Pub, gdzie można spróbować franciszkańskich piw i posłuchać typowej irlandzkiej muzyki na żywo. Niezapomniany klimat! Szczerze polecam!


Oddalając się kilkadziesiąt kilometrów od Cork można udać się do Cobh, czyli ostatniego europejskiego portu Titanica. Cobh to letniskowa miejscowość, pełna restauracji, kawiarni inspirujących się motywem tego najpopularniejszego transatlantyku. Zwiedzając Cobh warto poświęcić czas i energię na wspięcie się do przepięknej neogotyckiej katedry św. Kolmana. Będąc w Irlandii warto pojechać do Parku Krajobrazowego Killarney, gdzie można zobaczyć niezwykłe cuda natury. To w takim malowniczym miejscu położony jest zamek Ross, wodospad Torc, czy jeziora Killarney, które zachwycają i zapierają dech w piersi. Po Killarney najlepiej poruszać się samochodem, ponieważ poszczególne punkty są od siebie oddalone o kilka, kilkanaście kilometrów. Na trasie przejazdu warto na parę chwil zatrzymywać się w licznie rozmieszczonych tarasach widokowych. Jednak moje serce poruszyły, zachwyciły i zdecydowanie skradły irlandzkie klify. Old Head of Kinsale było jednym z najpiękniejszych miejsc, jakie w życiu widziałam. Bezwarunkowo irlandzkie klify nie mają sobie równych.


Podsumowując warto wybrać się do Irlandii na krótsze bądź dłuższe wakacje. To co zrobiła przyroda z tym krajem jest nie do opisania. Żadne zdjęcie nie odda piękna krajobrazu, malowniczych jezior, wód oceanu i zapierających dech w piersiach klifów. Taka jest ta bardziej naturalna część Irlandii, gdzie na każdym kroku można spotkać wypas owiec, zobaczyć ogromne zielone pola. Z drugiej strony natomiast natura zderza się z wielkomiejskim stylem, tak dobrze znanym nam w Polsce. Miasteczko Cork jak każde miasto ma swój urok, codzienność skupia się wokół zwyczajnych obowiązków i przyjemności. Tylko ludzie tutaj nie są tacy spięci jak u nas. Po ulicach przechadzają się radośni z uśmiechem na ustach, w rozmaitych strojach, nie patrząc przy tym oceniająco na innych. Tej postawy możemy i powinniśmy uczyć się od nich!


A Wy byliście kiedyś w Irlandii? Może ktoś z Was mieszkał tam przez jakiś czas. Jak zawsze czekam na Wasze wrażenia, opisujcie je w komentarzach :)

11 listopada

11 listopada

Idzie nowe...

Idzie nowe...

Dobra, to zaczynam od króciutkich tłumaczeń. Dość długo mnie tu ostatnio nie było i było to działanie w pełni świadome. Od jakiegoś czasu chodziła mi po głowie myśl, że to miejsce powinno inaczej wyglądać, że powinno być jeszcze bardziej moje. Długo zastanawiałam się nad tym, co dokładnie chciałabym zmienić, czytałam, podglądałam innych, szukałam inspiracji i wiedziałam, że chciałabym, aby zaplanowana.pl miała zupełnie nowy wygląd.

Wchodząc tu dzisiaj z całą pewnością zauważyliście zmiany na stronie. Pojawiły się nowe kategorie, zniknęły niektóre stare. Pojawiły się również posty, które czytaliście najczęściej oraz te, które warto sobie przypomnieć. Znajdujący się na blogu polecany post, będzie takim wpisem miesiąca, czyli najlepszym z najlepszych według Was i mnie. Nowością na blogu są ikonki social media bezpośrednio pod postami. Od teraz jeśli spodoba Wam się jakiś wpis możecie go od razu udostępniać, do czego oczywiście bardzo zachęcam :) Będzie mnie też nieco więcej w social media, przynajmniej będę się starała, aby było mnie tam więcej. Dlatego wpadajcie do mnie na Facebook'a, obserwujcie na Instagramie i Pinterest, na którym dopiero raczkuję. Stare wpisy oczywiście zostają z nami, możecie do nich wracać kiedy tylko będziecie mieli na to ochotę. Będę starała się, aby nowe wpisy pojawiały się tu systematycznie w każdy weekend. Znika cykl make happy month, ale za to pojawią się nowe wartościowe treści. Będzie więcej inspirujących pomysłów na organizację wieczorów panieńskich, różnego rodzaju imprez, bo to lubicie czytać. Pozostają z nami moje mini poradniki, opisy podróży, w których będę starała się Wam przekazać jak najwięcej praktycznych, przydatnych informacji. Nie zabraknie oczywiście również garści wiadomości o planowaniu i organizowaniu oraz troszeczkę lifestylu, bez którego ten blog nie były do końca mój.


Dlaczego takie zmiany? Bo zmiany są ważne w życiu człowieka i bez zmian nie da się iść do przodu. To nowe kiełkowało w mojej głowie, na tyle długo, że trzeba było coś z tym zrobić. Znacie mnie już na tyle, że wiecie, że nie lubię stagnacji. Jestem ciekawa świata i chcę się ciągle rozwijać i chciałabym, żeby taki też był mój blog, bo w końcu zaplanowana.pl to ja! Dlatego jeśli ja idę do przodu, to zaplanowana.pl też musi iść. Nie ma innej opcji! Ona jest odzwierciedleniem mnie, moich zainteresować, przeżyć, tego co mi w duszy gra. I tym wszystkim chciałabym się z Wam dzielić systematycznie, ale bez zbędnej spiny, tak żebyśmy i ja i Wy mieli przyjemność z odwiedzania tego miejsca. Gorąco wierzę, że tak będzie.

 To co, na koniec mam nadzieję, że odmieniona zaplanowana.pl przypadnie Wam do gustu. Zapraszam do odwiedzania, podglądania, komentowania wpisów. A teraz zostawiam Was sam na sam z zaplanowaną.pl. Dajcie znać w komentarzach ja Wam się podoba nowy design.
Copyright © 2016 zaplanowana.pl , Blogger