31 maja

31 maja

Make happy month - podsumowanie maja


Maj przeminął niczym mrugnięcie okiem. Nie wiem kiedy, nie wiem jak na horyzoncie pojawił się czerwiec i tak oto dotarliśmy do półmetka roku. W tym miesiącu niespodziewane wydarzenia rosły przede mną niczym grzyby po deszczu, absorbując przy tym całą moją uwagę i energię. Najważniejszym wydarzeniem maja była oczywiście wycieczka do Londynu. Nie będę się tu długo rozwodzić na tej temat, bo wspomnieniowy skrót znajdziecie tutaj. Niemniej jednak było wspaniale. Apetyt rośnie w miarę jedzenia i w głowie pojawiła się już wizja podboju kolejnych europejskich stolic. Następny cel do zrealizowania w niedalekiej przyszłości. Wyjazd do stolicy Wielkiej Brytanii uświadomił mi, że mój angielski nie jest taki straszny. Bez strachu i większych problemów mogłam się porozumieć, więc inwestycja w kurs okazała się strzałem w dziesiątkę. Mam świadomość ile jeszcze pracy przede mną, ale należę do osób cieszących się z małych sukcesów, a taki właśnie osiągnęłam :) W maju udało mi się w końcu dokończyć balkon, który przeszedł całkowitą metamorfozę. Prawdziwym wyzwaniem okazuje się jednak pielęgnacja wszystkich znajdujących się na nim roślin. Ale co tam i tego się nauczę :) Blogowo maj niestety nie wyglądał tak jak bym chciała. Planowałam nieco więcej wpisów, ale jak widać nie wszystko da się zaplanować :) Obiecuję czerwcową poprawę.


Moje małe czerwcowe cele
No i właśnie jaki będzie ten czerwiec. Znów pojawi się dużo planów, a mało czasu. Muszę zdecydowanie popracować nad lepszą organizacją czasu, bo widzę w dotychczasowej pewne mankamenty. Czerwiec zaczyna się mocnym wejściem - egzaminem końcowym z angielskiego. Trzymajcie za mnie kciuki, bo zdanie jego to mój pierwszy cel na ten miesiąc. Czerwiec to czas długich dni, krótkich nocy z którymi wiąże plany. Zawodowo również mam małe szaleństwo, więc w tym miesiącu chciałabym wypracować dobry system organizacji czasu firmowego i prywatnego. Kolejne cele na ten miesiąc to: rozpocząć przygotowania do wieczoru panieńskiego mojej przyjaciółki. To wyzwanie jeszcze przede mną, ale nie mogę nic więcej zdradzić. W czerwcu chciałabym również powrócić do treningów, które w maju trochę z mojej winy, trochę nie zaniedbałam, a brakuje mi ich bardzo. No i w końcu czas rozpocząć planowanie corocznego wypadu w góry, który w tym roku przypada na lipiec. Mapa w dłoń i zaczynam odmierzać czas wejść na szczyty. Uwielbiam to! A blogowo moje cele to: nadrobić majowe zaległości i celebrować pierwsze urodziny. I znów nie wiem jak i kiedy to zleciało. Zapowiada się wspaniały miesiąc, oby na wszystko i jeszcze więcej starczyło czasu. Miłego początku wakacji Kochani :)

8 komentarzy:

  1. Maj bardzo aktywny ;)
    Życzę powodzenia w czerwcowych planach i trzymam kciuki za egzamin !

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie dziękuję! Widziałam ze u Ciebie maj tez był całkiem całkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wycieczki do Londynu zazdroszczę! Powodzenia za plany czerwcowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoje wakacje zapowiadają się faktycznie
    Intensywnie: przygotowania do wyjazdu, wieczoru panieńskiego, egzamin + treningi 🙂 W organizacji może pomóc Ci rozpisanie wszystkiego na kartce i wpisanie określonych czynności w kalendarz konkretnych dni. Bo wtedy, wstając z łóżka będziesz wiedziała na czym się skupić danego dnia a to z prwnoscią zwiekszy Twoją efektywność 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z całą pewnością tak! Mój kalendarz jest już zapisany po brzegi, tyle że kalendarz kalendarzem a życie swoje :)

      Usuń
  5. Londynu bardzo zazdroszczę, bo marzy mi się od dłuższego czasu. :) A za realizację czerwcowych planów trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 zaplanowana.pl , Blogger