30 czerwca

30 czerwca

Make happy month - podsumwanie czerwca


Kolejny ciepły, letni miesiąc już praktycznie za nami. Mam nadzieję, że wykorzystaliście wszystkie możliwości, jakie dawała nam czerwcowa pogoda na maksa :) A było pięknie. Czerwiec pogodowo nas rozpieszczał, może chwilami nawet zbyt, jednak stwarzało to mnóstwo możliwości spędzania wolnego czasu na świeżym powietrzu. No i ten długi weekend, dlaczego nie mógłby być w każdym miesiącu :) Jak już się pewnie domyślacie, czerwiec był u mnie rewelacyjny i aż szkoda go żegnać. To po kolei :) Pierwszy cel osiągnięty, zdany egzamin z angielskiego! Z czego jestem ogromnie dumna, bo trzeba się cieszyć z małych sukcesów. Jeden certyfikat w dłoni, czas na kolejny poziom. W wakacje odpoczywam od kursu, ale nie od języka. Szybciutko wymyśliłam sposoby na angielski w wakacje, znajdziecie je tutaj. Temat wieczoru panieńskiego też powoli ogarnięty, najważniejsze, że przygotowania ruszyły z kopyta, a dalej to już pójdzie z górki. Sama przyjemność :) Otrzymany, na początku miesiąca miły prezent niespodzianka, jaką była nowa treningowa płyta Ewy Ch. dała mi dobrego motywacyjnego kopa do zaniedbanych w maju treningów. Ćwiczeniowa regularność znów powróciła na swoje tory i mam nadzieję, że tak już pozostanie :) Blogowe cele na ten miesiąc osiągnięte, chociaż z małym poślizgiem. Jak pewnie zauważyliście zazwyczaj nowe wpisy pojawiają się w weekend, a w tym miesiącu, jakoś bardziej upatrzyłam sobie poniedziałki. Muszę przemyśleć, czy nie wprowadzić tej zasady na stałe. W końcu pierwsze urodziny za mną, może pora na małe zmiany :) Rozpoczął się sezon wakacyjny, a więc i w moim mieście zaczęło się dużo dziać. Z wielką przyjemnością korzystałam z kulturowych, miejskich dobrodziejstw.  Ten miesiąc rozpoczął się miłym akcentem i takim się zakończył. Ostatni weekend spędzony w Warszawie naładował moje baterie. Teraz pewnie pomyślicie jak można odpocząć w Warszawie, a no można tylko trzeba wiedzieć jak, gdzie i z kim :) 


Moje małe lipcowe cele

Lipiec to w moim przypadku urlop! Oczywiście nie cały miesiąc, tylko jego końcówka, jednak urlop to urlop, ile by go nie było. Na kilka dni porzucam moją etatową codzienność, aby wbić się w trekkingowe buty i wędrować tatrzańskimi szlakami. Będę mało oryginalna, bo jak co roku wybieram kierunek Zakopane. Ale co zrobić, jak w górach jest wszystko co kocham. Zatem na początku lipca ogarniam się z wakacjami. Planuję pakowanie, wyjazd, wędrówki, czyli wszystko to, czego nie udało mi się zrealizować w czerwcu. Do wakacji trzeba się dobrze przygotować, aby w 100% odpocząć i nie zaprzątać sobie głowy nieprzyjemnymi myślami. A kto wie, może jeszcze jakaś mała wycieczka po drodze :) W czerwcu udało mi się poprawić troszkę umiejętność organizacji czasu wolnego i zawodowego, przez co lipcowe perspektywy wydają się przyjemniejsze. W sklepach ruszyły wyprzedaże, a więc jak większość kobiet w planach mam również shopping. Liczę na to, że uda mi się upolować jakieś perełki :) Pozostałe cele na lipiec są dość standardowe: regularne treningi, szlifowanie angielskiego, zamknąć temat wieczoru panieńskiego i może troszkę zwolnić tempa, aby cieszyć się każdą letnią chwilą, które jak zwykle zbyt szybko przeminą. Pięknego lipca! :)

30 komentarzy:

  1. Gratulacje zdanych egzaminów! :) ja w tym miesiącu tez planuje zakupy :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) czyli shopping polsko - francuski :) Pozdrawiam

      Usuń
  2. Gratulacje za pomysły i odwagę ich realizacji ☺ Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Powodzenia w realizacji planów!

    OdpowiedzUsuń
  4. brawo - gratuluję !
    u mnie urlop był już w czerwcu, a lipiec to czas oczekiwania na maluszka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jeden z piękniejszych czasów w życiu :) Trzymam kciuki, żeby wszystko poszło dobrze :)

      Usuń
  5. U mnie czerwiec był mega wyjątkowy, po pierwsze moje urodziny ale też fajnie potoczyły się moje plany zawodowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wszystkiego najlepszego w taki razie ;) i gratuluję sukcesów zawodowych :)

      Usuń
  6. Ja już zakupy mam za sobą ;) ok, może jeszcze tylko jedna rzecz.... ;) za to urlop w pełni!!! :D udanego i Tobie życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nic tylko trzymać kciuki za spełnienie planów lipcowych! Gratuluję zdania egzaminu. W Zakopcu byłam niejednokrotnie, teraz marzą mi się Bieszczady, o! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam i tu i tu kilkakrotnie i zdecydowanie wolę Tatry :) Chociaż Bieszczady też mają swój urok :)

      Usuń
  8. Gratulację z okazji zdanych egzaminów! Więcej sukcesów! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W tym roku tez lipiec na wakacje. Chyba. Ale koniecznie góry, bo jeszcze córcia nie miała okazji podziwiać. Bo człowiek lata, egzotyki odwiedza a to co nasze czasem zapomina. Nadrobimy niebawem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha! All inclusive nie dla mnie, chociaż nie zapieram się, bo kto wie ;) Polska jest piękna, warto ją zwiedzać ;)

      Usuń
  10. I ja w czerwcu wzięłam się w garść i zaczęłam ćwiczyć. Tak, niewiele. Ale to zawsze dobry początek! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dalej pójdzie jak z płatka! trzymam kciuki za wytrwałość :)

      Usuń
  11. Życzę by lipiec obfitował w zrealizowanie celów, zazdroszczę Tatr, ja dopiero we wrześniu jade.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do września szybko zleci, wtedy ja będę zazdrościć :) :)

      Usuń
  12. Gratuluję zdania egzaminów:) Też pod koniec lipca wyjeżdżam, ale nad morze, góry zaczekaja do sierpnia tym razem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Morze i góry w jednym roku - wspaniałe wakacje ;)

      Usuń
  13. Nawzajem! Gratuluję zdanego egzaminu :). I udanego urlopu - to już niedługo :).

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratuluje zdanego egzaminu! :) Ja w Warszawie mieszkam i wiem, ze mozna tu tez odpoczac. :D Udanego wyjazdu w gory. :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 zaplanowana.pl , Blogger