niedziela, 29 października 2017

Czy warto być cały czas online?


Kilkanaście dni temu, gdy mój samochód musiał wybrać się na rutynowe odwiedziny do mechanika przeprosiłam się z komunikacją miejską i przez cały dzień poruszałam się autobusami. Przyznam szczerze, że odwykłam już od przepychania się w drzwiach, obserwowania walki młodszych ze starszymi o miejsce siedzące. Szybko jednak wspomnienia wróciły, a wraz z nimi przyszła refleksja wysnuta po całym dniu podróży. Zauważyłam i pewnie nie odkryję tu Ameryki, że niemal każda osoba spotkana w autobusie zapatrzona była w swój własny smartfon, trzymany bardzo mocno w dłoni. Mimo, że nie jest to dla mnie nowością, to jednak nie przywykłam do takiego widoku, gdyż w czasach, kiedy auto nie było jeszcze moim środkiem transportu, większość osób jeżdżących autobusami ze sobą rozmawiała, bez względu na to czy się znali czy nie. I tak sobie pomyślałam, ile tracimy z życia będąc cały czas zalogowani w sieci i czy nie warto chociaż na chwilę porzucić swojego smartfona i na nowo zachwycić się tym, co można poczuć jedynie będąc offline. 


Sama muszę przyznać się bez bicia, że w tej dziedzinie święta nie jestem. Nie wiem nawet kiedy korzystanie z Internetu w telefonie w każdej wolnej chwili stało się moim nawykiem. Dopiero w momencie, kiedy jestem odcięta od zasięgu, prądu itp. zauważam, jaki świat jest piękny bez telefonu. Dla mnie takim czasem "internetowego detoksu" są wakacje, kiedy zwiedzając miasta lub spacerując po górskich terenach nawet nie pomyślę o spojrzeniu na telefon. I tak sobie myślę, że omijają nas strasznie fajne rzeczy, które dzieją się wokoło. Coraz rzadziej cieszymy się czytaniem papierowego wydania książek. Zazwyczaj tłumaczymy się brakiem czasu albo pretekstem sięgania po nią w sieci. Nie mamy czasu na ćwiczenia, spacery. Ostatnio gdzieś usłyszałam, że jeśli masz czas na przeglądanie Internetu w telefonie, to znaczy, że masz też czas na zrobienie treningu, przeczytanie książki itp. I wiecie co, to wszystko szczera prawda. Internet zabiera nam cenny czas. Ile tak naprawdę przeglądamy w nim pożytecznych i potrzebnych nam stron, a ile czasu marnujemy na bezproduktywne klikanie. 


Jednak, w mojej ocenie, to co bezpowrotnie nam ucieka to, międzyludzkie relacje. Aplikacje, smartfony tak nami zawładnęły, że coraz rzadziej prowadzimy rozmowy w realu. Wystarczają nam spotkania raz na kilka miesięcy, bo przecież rozmawiamy ze sobą w sieci. Tylko na ile taką sieciową konwersację można nazwać 100% rozmową. Troszkę mnie zaskakuje ten brak chęci wobec tradycyjnej formy kontaktu z drugim człowiekiem i zastanawiam się, w którą stronę zmierza ten świat. Dlatego proponuję mały eksperyment. Spróbujmy codziennie, najpierw przez tydzień, później przez miesiąc, aż w końcu być może przez całe życie wracać do domu i nie sięgać od razu po telefon. Zjedzmy spokojnie obiad z rodziną, rozmawiajmy ze sobą, spędźmy razem odrobinę czasu. Wieczorem tuż przed snem zamiast po telefon sięgnijmy po książkę. Zobaczycie w jak dużo lepszym nastroju obudzicie się rano. Ograniczmy siedzenie w Internecie na rzecz korzystania z realnego życia bez ograniczeń. Cieszmy się pięknem za oknem, idźmy do kina, na kawę i rozmawiajmy. Ograniczmy życie online na rzecz życia offline i uwierzmy, że ono też może być piękne, ciekawe i inspirujące. Wchodzicie w to? :)

8 komentarzy:

  1. Nie wiem czy wiele się od maja, jak się przesiadłam do auta, zmieniło, ale jak jeszcze dzień w dzień śmigałam komunikacją miejską to przez 10 lat, u mnie w mieście przynajmniej, ludzie raczej ze sobą nie rozmiawiali. Dla mnie to zawsze był czas dla siebie, więc czytałam książki. Ewentualnie siedziałam ze smartfonem, ale to po to, żeby robić powtórki z hiszpańskiego, ewentualnie angielskiego.

    Czasem, choć rzadko pisałam z chłopakiem, bo mieszkaliśmy daleko od siebie. Nie lubię bezmyślnie siedzieć w smartfonie i grać, czy przeglądać internet. Niepotrzebne mi to. Dlatego ten czas w autobusie poświęcałam na przyjemności, na które nie zawsze miałam czas w innych warunkach a podróżować trzeba było - dlatego w grudniu ubiegłego roku przeczytałam 12 książek. Dlatego nauczyłam się całej masy słówek z hiszpańskiego - czas w autobusie może być czasem bardzo produktywnym, jednak na rozmowach upływał mi sporadycznie - chyba, że spotkałam kogoś znajomego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Nie pozostaje mi nic innego jak pogratulować umiejętności tak produktywnego wykorzystywania czasu i jego organizacji :) :)

      Usuń
  2. Internet to moja praca i trudno się od niej odżegnać, ale staram się rozsądnie dawkować czas spędzony przed komputerem. Pomimo, że są dni, kiedy większość czasu spędzam w sieci i przed ekranem, dbam o to, żeby nie zapominać o innych sferach życia, a już na pewno o sobie i swoich sposobach na relaks.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze! We wszystkim trzeba znaleźć złoty środek i umiar :)

      Usuń
  3. Staram się odcinać od bycia online. Zauważyłam, że to psuje mi charakter i bardzo źle odbija się na moim życiu, rozwoju itd. Internet kiedyś był miejscem do dzielenia się z innymi spostrzeżeniami, myślami. Dzisiaj jest dla mnie sposobem na bezmyślne spędzenie czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czemu przestał być miejscem do dzielenia się spostrzeżeniami? Mam nadzieje ze odnajdziesz się w nim ma nowo, ale tez będziesz korzystać z życia realnego :) powodzenia :)

      Usuń
  4. Dziękuję za ten wpis :) ostatnio pojawia się we mnie uczucie bycia poza Internetem.

    OdpowiedzUsuń