sobota, 27 stycznia 2018

Jak się zmotywować i ruszyć z kanapy, czyli planujemy treningi


Czy Wy też tak macie, że tej zimy jakoś z treningami Wam nie po drodze? U mnie, jak już dobrze wiecie, w ostatnim czasie bilans wychodzi zdecydowanie na minus. Oczywiście mogę to tłumaczyć brakiem czasu, nadprogramowymi obowiązkami, zimą, pogodą itp. Mogłabym tak długo wymieniać wymówki, jednak, właśnie to ciągle pozostają tylko wymówki. W moim przypadku taki treningowy marazm trwał już od jakiegoś czasu. Nie byłabym sobą, gdybym nie złapała byka za rogi i czegoś z tym nie zrobiła. Siadłam, zrobiłam rachunek sumienia i przygotowałam dokładny plan działania. Tobie polecam zrobić to samo, a tymczasem zostawiam Cię sam na sam z moimi wskazówkami :)

Przygotuj miesięczny planner
Planuj, planuj i jeszcze raz planuj. Zrób swój unikatowy planner dotyczący tylko treningów. W moim cały miesiąc mieści się na jednej stronie A4, tak abym przez cały czas miała pogląd na całość. W określone dni rozpisz konkretne treningi, jeśli Ci to pomoże dodaj godziny. Kolorami zaznacz dni wolne od ćwiczeń, w których natłok obowiązków nie pozwoli Ci na trening oraz jeden dzień, który będzie całkowicie luźny, tylko dla Ciebie. Skrupulatnie skreślaj dni, w których odbyłaś trening. W połowie miesiąca zobaczysz, że liczba skreśleń może czynić cuda. Nie chcesz tracić tego co już osiągnęłaś, więc bez wymówek wskakujesz w dresy. Warto mieć swój planner zawsze pod ręką albo zwyczajnie przyczepiony w widocznym miejscu. 

Wyznacz stałe pory trenowania
Wszyscy znani i mniej znani głoszą, że systematyczność w trenowaniu jest najważniejsza. W poprawie systematyczności mają pomóc mi stałe, wyznaczone sobie dni, w których będę ćwiczyć. Kiedyś się to u mnie bardzo dobrze sprawdziło, więc i tym razem nie powinno być problemu. Wyznaczając takie dni wyrabiasz w sobie nawyk, a nawyku nie tak łatwo jest się pozbyć :) Szybko czas na trening okaże się takim samym obowiązkiem jak pójście do pracy, czy na angielski. 


Nie pozwól głowie dopuścić do wymówek
Jesteśmy mistrzami w wymyślaniu wymówek. Dlatego jeśli tylko w głowie zaświta Ci pomysł, a może by nic nie robić, od razu wstań i zacznij działać. Nie pozwól rozwinąć wewnętrznego lenia. Czym dłużej będziesz siedzieć na kanapie i myśleć, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że się z niej ruszysz. Jeśli natomiast wstaniesz od razu i zaczniesz ćwiczyć, szybko zapomnisz, że miałaś jakieś wątpliwości. Wierz mi, to tak działa - sprawdziłam na własnej skórze :)

Znajdź swoje miejsce
To bardzo ważne, aby ćwiczyć tam gdzie lubisz, gdzie się nie krępujesz albo gdzie Ci zwyczajnie wygodniej. Moje treningowe początki to dom, mata i płytka DVD. Muszę, teraz szczerze przyznać, że bardzo mi tego brakuje. Jakiś czas temu zapisałam się na siłownię i od tego czasu zaczęły się moje problemy z motywacją. Nie to, że nie lubię tam chodzić, ale czas dojazdu i wyznaczone godziny konkretnych treningów (na które nie zawsze się dostaję) działają na mnie demotywująco. Dlatego w moim "planie naprawczym" zdecydowałam się zrezygnować z siłowni i powrócić do dobrze mi znanego i lubianego zestawu płyta + mata. Wam też proponuję odnaleźć swoje miejsce. Czasem tak jak mnie wystarczy domowe zacisze, a czasem dom nie jest wcale takim zaciszem i wtedy może lepszy będzie klub fitness. 

Polub treningi
Ostatni, ale chyba najważniejszy punkt. Z niewolnika nie ma pracownika, cokolwiek byś nie robiła. Żeby robić coś dobrze i mieć z tego przyjemność trzeba to polubić. W dzisiejszych czasach sport daje nam rozmaity wachlarz możliwości. Wystarczy tylko chcieć, popróbować i znaleźć ten jeden ulubiony, który będzie sprawiał nam frajdę. Do miłych, lubianych rzeczy wraca się chętniej. 

Tych kilka wskazówek pomogło mi w stworzeniu planu działania. Zmotywowana, gotowa do działania czekam na pierwsze efekty w lutym. Wiem, że pomoże mi to w zachowaniu systematyczności. Trzymajcie za mnie kciuki i dajcie znać jak jest z Waszą treningową motywacją w zimie, czym Wy kierujecie się przy planowaniu treningów?? :)

14 komentarzy:

  1. Świetny post! Sama musze przysiąść i zaplanować treningi, bo ostatnio wygrywa natłok obowiązków, lenistwo i ciągłe podróże. W takim maratonie ciężko jet mi znaleźć motywację, ale to prawda: taki planer z pewnością może pomóc ;)
    Życzę owocnych treningów ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś o tym wiem! Podróże zdominowały u mnie ten miesiąc, chociaż nie były tak dalekie jak Twoje, to jednak ciężko o samodyscyplinę będąc ciągle w trasie. Ale teraz koniec z wymówkami i bierzemy się do roboty :)

      Usuń
  2. Najgorsza jest nieregularna praca, częste wyjazdy i do tego jeszcze dwulatek w domu. Ciężko to ogarnąć czasowo. Swoją drogą zabawa z synkiem to niezły trening, a zaraz przyjdzie wiosna i kopanie piłki na placu zabaw. Dwa w jednym, trening i zabawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Częste wyjazdy znam i przyznaję, że wprowadzają niezłe zamieszanie. Dwulatka jeszcze nie mam, ale roczny siostrzeniec już daje nieźle popalić, więc ćwiczenia z nim do niezły hardcore :D :D Połączenie sportu z zabawą i jeszcze opieką nad dzieckiem to coś wspaniałego :) :)

      Usuń
  3. To ostatnie, czyli polub treningi, jest chyba najtrudniejsze... ;) Pozdrawiam, Kasia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie najtrudniejszy punkt, ale trzeba próbować :)

      Usuń
  4. mi najbardziej pasowała właśnie stała pora - treningi co drugi dzień o 6 rano, przed pracą, sprawdzały mi się najlepiej <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 6 rano??? WOW niezle. Szczerze podziwiam i gratuluję wytrwałości :)

      Usuń
  5. Zgadzam się. Zaplanuj i po prostu idź na trening, zanim Twoja głowy zdąży wymyślić wymówkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kariera na Szpilkach1 lutego 2018 21:23

    Doskonała dawka motywacji, dla osób chcących zacząć ćwiczyć! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki był zamiar. Coś dla początkujących i dla tych powracajacych :)

      Usuń