niedziela, 18 lutego 2018

Jak przestać odkładać na później?


Zastanówcie się teraz ile razy w ciągu ostatniego tygodnia pomyśleliście, że coś zrobicie po czym codziennie powtarzaliście jutro, jutro, jutro. Jestem przekonana, że u większości wynik był dwucyfrowy. Z całą pewnością problem odkładania na później znacie bardzo dobrze, zresztą ja sama również tę "umiejętność" mam opanowaną do perfekcji. Ćwiczyłam ją wiele lat, a jak wiadomo trening czyni mistrza. W pewnym momencie zorientowałam się, że wszystko to, co odkładam na później powoduje u mnie stres i frustrację, a po wykonaniu zadania oddycham z ulgą. Dokonałam małej analizy i okazało się, że odkładam na później te rzeczy, których nie lubię, za które nie wiem jak się zabrać i te które już z nazwy mi źle brzmią i zwyczajnie boję się ich tknąć. Uznałam, że nie ma co się stresować na darmo i trzeba coś z tym odkładaniem zrobić. Z natury jestem osobą lubiącą działać, więc podjęłam wyzwanie i zaczęłam rozprawiać się z problemem. To jak przestać odkładać na później?

Zmotywowany ma łatwiej
Motywacja do działania, czyli coś co łatwo znaleźć, ale trudniej utrzymać. Nie znam osoby, który byłaby non stop w 100% zmotywowana. Jesteśmy tylko ludźmi, a więc wzloty i upadki zdarzają nam się i to dość często, co jest zupełnie normalne. Kiedy idzie jak po maśle, to chce nam się bardziej. Jednak kiedy pojawią się pierwsze schodki, często zaczynamy wątpić w sens działania, odkładamy na później, a w rezultacie rezygnujemy. Nie ma cudownego sposobu na utrzymanie motywacji na tym samym poziomie przez cały czas (chyba, że będziemy mieć przy sobie 24/7 jakiegoś dobrego mówcę motywacyjnego :)). To co możemy robić to ciągle na nowo ją odnajdywać, a w chwili kiedy ją tracimy musi nam wystarczyć samodyscyplina. Motywacja jest jednak ważna, musimy chcieć coś zrobić po coś, aby z tym się uporać.

Twój przyjaciel samodyscyplina 
I właśnie samodyscyplina to umiejętność, której możesz się wyuczyć. Nie wiem nawet, czy w tym przypadku nie jest istotniejsza od samej motywacji. Samodyscyplina pomaga trzymać nas w ryzach. To ona pomaga wyrabiać w nas nawyki. To dzięki niej będziemy mogli nauczyć się wcześniej wstawać, aby mieć czas na działanie i wcześniej się kłaść, aby wstać wypoczętym ze "świeżym" umysłem. To w końcu samodyscyplina pomaga nam zabić w sobie lenia i zrobić coś na czas


Zamiast gadać działaj
Jeśli wpadniesz na jakiś pomysł spróbuj zaplanować jego realizację od razu. Weź kartkę i zanotuj swoje pomysły jak dojdziesz do swojego celu. Z wyznaczonym planem będzie Ci łatwiej rozpocząć od razu, a nie za tydzień, miesiąc, rok albo nigdy. Od samego mówienia jeszcze nigdy nic się nie zrobiło. Dlatego jeśli tylko zaświta Ci pomysł działaj od razu zanim Twój wewnętrzny leń przypomni o swoim istnieniu. 

Wyznacz deadline
To dobry sposób, aby uporać się z niechcianym zadaniem. Zaplanuj mądrze, kiedy podejmiesz się zadania wyznaczając przy tym ostatecznym termin jego realizacji. Jeśli masz narzucony z góry to po problemie, jeśli nie wyznacz go samodzielnie. Pamiętaj jednak, aby nie wyznaczać terminu zbyt odległego. Z niechcianym problemem lepiej uporać się od razu. W chwili gdy nadejdzie ten czas, zgodnie z zasadami skutecznego planowania poświęć mu 100% skupienia. Zobaczysz szybko okaże się, że nie taki diabeł straszny jak go malują. 

Podejdź do tematu poważnie
Zastanów się jak często odkładasz coś na później i dlaczego. Jeśli już to ustalisz, to spróbuj krok po kroku eliminować przyczyny. Zabierz się za zadanie raz a porządnie. Wyłącz wszystkie rozpraszacze, bądź przygotowana, tak abyś nie musiała wracać do temat i po prostu zrób co do Ciebie należy. Wyznacz sobie godziny w ciągu dnia na niechciane zadnia. Najlepiej od nich zacznij, tak abyś nie musiała o nich myśleć cały czas i aby kończyć dzień na przyjemnościach.

Jeśli masz coś zrobić zrób to teraz, od dzisiaj tolerujemy tylko takie myślenie :) Warto podjąć wyzwanie i uporać się raz na zawsze z problemem odkładania na później. Tych kilka wskazówek pomoże Ci się lepiej zorganizować. Odkładanie na później to źródło niepotrzebnego stresu, którego dzisiaj i tak mamy wystarczająco dużo. Po co więc dokładać go sobie jeszcze samemu. To jak podejmujesz wyzwanie?? :) Wiem, że tak! Trzymam kciuki. Powodzenia!

18 komentarzy:

  1. Trafiłaś w samo sedno. Bardzo często odkładam na później z przyczyn w sumie mi nieznanych.Zrzuciłabym winę na to, że mieszkam w Hiszpanii, a tutaj co masz zrobić dzisiaj zrób jutro działa we wszystkim ;D Jakkolwiek winy poszukam w sobie i odpowiedzią będzie lenistwo lub właśnie niewiedza jak właściwie się do tego zabrać ;o
    Świetną wskazówką dla mnie jest właśnie rozpisanie wszystkiego i zaplanowanie krok po kroku jak zdaną sprawą mogę rozprawić się teraz i już ;D
    Pozdraiwam i życzę wspaniałej niedzieli !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że znalazłaś coś dla siebie. Kiedyś byłam mistrzem w odkładaniu wszystkiego na później, ale jak to zwykle bywa wszystko można wypracować, potrzeba tylko czasu, wytrwałości i dobrych chęci :) Trzymam kciuki za Ciebie :) Miłej niedzieli :)

      Usuń
  2. Odkładamy by uciec od potencjalnego dyskomfortu psychicznego. Układ limbiczny lubi szybkie nagrody więc woli szybko doświadczyć przyjemności wywołanej poczuciem ulgi (decyduję się odłożyć więc chwilowo czuję ulgę) niż pomęczyć się wykonaniem zadania.

    Ponieważ odkładanie powiązane jest z obawą, każdy przypadek jest inny. Np. Jeśli odkładasz bo przeraża Cię wielkość zadania to najlepszą metodą może być podzielenie słonia na kawałki. Jeśli zaś boisz się, że nie potrafisz czegoś zrobić, to dobrą metodą będzie wykupienie kursu, czy spotkanie z ekspertem.

    Metod jest więcej niż przyczyn dla których odkładamy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie za fachowe wytłumaczenie :)

      Usuń
  3. W związku z pracą i blogiem muszę planować i przyznaję, że planowanie daje efekty:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daje daje, fajnie ze przekonałaś się o tym na własnej skórze :)

      Usuń
  4. Zgadzam się z Twoim artykułem. Moim zdaniem motywacja jest potrzebna, jednak jest ona raczej powodem, dla którego daną czynność chcemy zrobić. Natomiast tak jak napisałaś najważniejsza jest samodyscyplina. Mnie zawsze motywuje motto Scotta Jurka: "Czasami po prostu trzeba". I gdy naprawdę mi się nie chce przypominam sobie ten cytat jak mantrę i prę do przodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super cytat! Zdanie mi znane, ale nie wiedziałam, że do kogoś konkretnego należy. Zgadzam się z nim w 100%:)

      Usuń
  5. Ja dużo rzeczy planuję , ale z działaniem u mnie trochę gorzej. Mam coś zaplanowane i odkładam na później. Bardzo pomocny artykuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzeba teorie zamienić w czyn. Małymi kroczkami do przodu :)

      Usuń
  6. Mamy podobne spojrzenie na sprawę. Też jestem fanką działania w oparciu o samodyscyplinę niż tylko motywację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samą motywacją, choćby największą nie daleko nie zajedziemy. Jest potrzebna jak najbardziej, ale nie sama nie wystarczy. Dopiero w połączeniu z samodyscypliną dodaje kopa :)

      Usuń
  7. Ehh... ostatnio z moją motywacją jest okropnie... Mam wiele pomysłów, lecz nie mam jakoś ochoty na ich realizację. Jak już chce coś zacząć robić, to.. nagle mi się odechciewa..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może skup się na jednym konkretnym. Stwórz plan działania i nie zaczynaj kolejnego dopóki tego nie skończysz. Zobaczysz, że jak się uda to motywacja do działania powróci ze zdwojoną siłą :) Trzymam kciuki :)

      Usuń
  8. Odkładanie na później to temat poruszany tak często... że staje się jasne, że to jest naprawdę PROBLEM! I to nie tylko problem ludzi niepoukładanych. Sama myślę, że wszystko zaczyna się w głowie. Jeśli rozumiemy, czemu odkładamy jakieś działanie, jesteśmy w stanie przekroczyć ten impas. Dla przykładu: wizyta w urzędzie to zwykle coś, co jawi się jako nieprzyjemne. Ale z różnych powodów, choć dla każdego wydaje się, że powód jest oczywisty i uniwersalny - a jednak nie. Dla jednego główną przeszkodą będzie straszliwa strata czasu i nieproduktywność w trakcie czekania. Dla drugiego - nerwy, związane z niepokojem czy wszystko w papierach się zgadza. Dla trzeciego - niemiłe panie. Dla czwartego - konieczność brania dnia wolnego i nieprzyjemne dyskusje z szefem. Wypisałam tylko kilka najprostszych przykładów, a już widać, że obawy są różnorodne. Inaczej będziemy sobie radzić, po rozpoznaniu każdej z nich. I właśnie dlatego rozpoznanie czego się boimy, jest taaaakie ważne. Ja nie do końca wierzę w samodyscyplinę polegającą na tłumieniu tych wewnętrznych obaw, i działaniu pomimo ich, pod presją poczucia własnej wartości i wewnętrznych nakazów. Dlatego, że każda siła rodzi opór. Za to samoświadomość w sytuacjach problemowych bardzo do mnie przemawia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrozumienie przyczyny dlaczego odkładamy coś na później to klucz do sukcesu. Jeżeli wiemy, czego się boimy albo dlaczego coś robimy tak jak inaczej, to wiemy jak mamy działać. Często wtedy dostrzegamy, że nie taki diabeł straszny jak go malują i zabieramy się za działanie.

      Usuń
  9. Jak tak pomyślę, to wcale nie mam skłonności do odkładania na jutro. Co najwyżej "na poniedziałek" - to mój jedyny wolny dzień w tygodniu więc wtedy załatwiam większość spraw ;)

    OdpowiedzUsuń