niedziela, 13 maja 2018

Wycieczka do Włoch - garść praktycznych informacji


Zapraszam Was na kolejny włoski wpis. Dzisiaj przedstawię kilka praktycznych informacji dotyczących włoskich wakacji. Nie byłabym sobą, gdybym podczas swojego krótkiego pobytu nie dokonała pewnych obserwacji, którymi się chętnie z Wami podzielę. Oczywiście odnoszę się tylko do miejsc, w których byłam, a więc Rzym, Asyż, Wenecja. O mojej włoskiej przygodzie już co nieco wiecie, więc czas na kilka porad. To po kolei :)


CENY
Muszę przyznać, że Włochy zaskoczyły mnie wielokrotnie. Planując wycieczkę jeszcze w Lublinie brałam pod uwagę dużo wyższe ceny niż w rzeczywistości zastałam we Włoszech. Najtańszy okazał się Rzym, a najdroższa Wenecja. Wenecja czerpie wciąż ze swoich dawnych kupieckich czasów, przez co ceny tam są nawet dwukrotnie wyższe niż w innych włoskich miejscowościach. Rzym pod tym względem pozytywnie mnie zaskoczył. Ceny pamiątek oscylują między kilka a kilkanaście euro. Magnes na lodówkę kosztuje 1 euro, koszulki dla dzieci 5-10 euro, a drewniana zabawka Pinokio około 5 euro. A propos Pinokio, jest on zdecydowanie typową, włoską zabawką-pamiątką. Można go dostać na każdym stoisku, w każdej miejscowości i w każdej możliwej postaci. W Wenecji natomiast obok Pinokia zakupić można wenecką maskę, której koszt to od około 8 euro wzwyż. Sklepiki z pamiątkami w Rzymie, Wenecji i Asyżu są na każdym kroku w samym centrum tych miejscowości. W kwestii pamiątek warto dodać, że znane nam wszystkie papieskie różańce z Watykanu wcale nie są papieskie. Papież Franciszek w żadnym wypadku ich nie święci, a żeby było śmieszniej to często produkowane są w naszej rodzimej Częstochowie. Koszt takich różańców to około1 euro za sztukę.


JEDZENIE
Jeśli chodzi o włoskie smakołyki to pizza na kawałki, czy porchetta, czyli bułka ze świnką kosztują  około 4 euro. Dwie gałki lodów to około 2 euro. Lody są przepyszne i smakiem przypominają te nasze lubelskie z Bosko. Kto był w Bosko ten zna ten smak :) Ceny kawy plasują się między 1 a 2 euro. Najlepsze oczywiście jest włoskie cappuccino! Taniej jest w supermarketach, gdzie np. makarony można kupić już za 0,5 euro. Makarony w tych cenach są najczęściej jadane przez Włochów, dlatego nie warto przepłacać za te droższe, które najczęściej przeznaczone są na eksport. Jadąc autem lub autokarem na trasie spotkać można autogrille, czyli sklepy które są takimi mini marketami. Tutaj można kupić typowo włoskie wino, piwo, słodycze, które są w bardzo przystępnych, często promocyjnych cenach.


SJESTA
Jak już wiecie z poprzedniego wpisu podejście do pracy Włochów jest nieco inne niż Polaków. To co ich najlepiej określa, to pełen luz niezależnie od sytuacji. Na wszystko mają czas, wszystko da się załatwić i ogólnie nic nie jest problemem. W sklepach Włosi nie przepadają za zbyt dużym tłumem do obsługi. Jednak w żadnym wypadku rosnąca kolejka do kasy nie zestresuje ich, nie mówiąc już o pospieszeniu. Włoskie confusione, czyli zamieszanie jest tu na porządku dziennym. Sjesta jest ściśle przestrzegana przez Włochów. W Wenecji na własne oczy widziałam, jak punktualnie o 12:00 pan zabrał swój kram z pamiątkami i powrócił punktualnie o 14:00. Przez te dwie godziny Plac św. Marka był wolny od sprzedawców. Warto o tym pamiętać planując swój przyjazd do słonecznej Italii. 


TRANSPORT
Wybierając się do Włoch samochodem należy pamiętać, że Włosi dosłownie jeżdżą jak chcą. Dla Polaków, którzy mimo wszystko, mniej lub bardziej przestrzegają przepisów ruchu drogowego, parkowanie na środku ronda może być lekkim szokiem. Tak, tak Włosi potrafią zostawić samochód gdziekolwiek i pójść napić się kawy. Podczas codziennych, gigantycznych korków na Grande Raccordo udowadniają, że chcieć to móc i z 3 pasów robią 5. Dlatego po Rzymie lepiej podróżować metrem, którego dwie linie są doskonale oznaczone i prowadzą do wszystkich najważniejszych zabytków w mieście. Koszt jednorazowego biletu to 1,5 euro.


JĘZYK
Na koniec warto jeszcze wspomnieć o języku angielskim. Jadąc do Rzymu nie liczcie na to, że sobie w nim pogadacie. Niewielu Włochów mówi po angielsku, albo zwyczajnie nie chce tego robić. Lubią swój język i lubią jak inni się nim posługują. Co ciekawe, rocznie musi przybywać tam sporo Polaków, bo w większość restauracji czy sklepów często witają nas zwrotami dzień dobry, dziękuję, do widzenia oczywiście wymawiając wszystkie zwroty jednocześnie. 

Włochy to piękny kraj, który z całą pewnością warto odwiedzić. Tych kilka praktycznych informacji może okazać się niezwykle cenne dla osób planujących wycieczkę do tego kraju. W dalszym ciągu uważam, że Rzym warto zwiedzać z przewodnikiem, pilotem, który przeprowadzi nas przez wszystkie tajniki wiecznego miasta jednocześnie opowiadając o codziennym życiu współczesnych Włochów. Ja na razie mówię Włochom arrivederci, bo wiem, że kiedyś jeszcze tam wrócę, a Wy?? :)

1 komentarz:

  1. Ja byłam kiedyś we Włoszech na koloniach na 2 tygodnie i super wspominam ten czas :) Byłam w okolicy Rimini, ale zwiedziliśmy Rzym, Wenecję, San Marino i kilka mniejszych miasteczek, których nazw już nie pamiętam :) Teraz z pewnością wybrałabym się na Sycylię ! :) Pozdrawiam :) // ~ mój blog ~

    OdpowiedzUsuń