czwartek, 27 września 2018

Make Happy Month - skrót września


Na początek zacznę od wyjaśnień, bo dość długo mnie ostatnio tu nie było. Ta nieobecność spowodowana była między innymi dość intensywnym miesiącem, ale przede wszystkim chęcią zmiany jaka powoli rodziła się w mojej głowie. Już niedługo blog przejdzie małą metamorfozę, ale pozwólcie, że szczegóły zdradzę nieco później. Zaufajcie mi i dajcie jeszcze troszkę czasu na przygotowanie wszystkiego tak jak chcę.

Wspomniałam o dość intensywnym miesiącu, a że dobiega końca to czas go podsumować. Wrzesień był wspaniały, lepszego nie mogłam sobie wyobrazić. Jak wiecie zaczął się od moich trzydziestych urodzin, które wypadły cudownie. Każdemu polecam hucznie świętować zmianę cyferki z przodu, bo to daje kopa do działania! Jednym z prezentów urodzinowych, jaki otrzymałam był lot motoparalotnią. Chyba najbardziej szalona rzecz jaką zrobiłam w tym roku, jeśli nie w życiu! Wrażeń z lotu nie da się opisać słowami, ale tam wysoko lecąc czujesz, że jesteś tak silna, że możesz wszystko. I z takim właśnie postanowieniem wkroczyłam w nowy okres mojego życia :) Poza tym wrzesień to kolejne podróże i odkrywanie cudowności świata. Na początek jesiennych wojaży padło na Irlandię. Muszę przyznać, że to co natura nawyczyniała w tym małym kraju jest zwyczajnie piękne. Żadne zdjęcie, żaden film nie odda uroku irlandzkiego krajobrazu. I taki właśnie był ten mój wrzesień jednocześnie szalony, piękny i pełen niespodzianek. 


Moje małe październikowe cele

Październik wcale spokojniejszy nie będzie. Na pewno nie będzie w nim aż tak dużo emocji jak we wrześniu, w końcu urodziny ma się raz w roku, ale będzie równie wspaniały. W planach kolejna podróż, jak szaleć to szaleć kiedy jak nie teraz. Październik to również powrót na kurs językowy. Już wiem, że warto było zainwestować w siebie w tej dziedzinie. To również głęboka jesień, a więc krótkie dni i długie wieczory, a to zawsze oznacza mniej energii i czasu dla siebie. To jest właśnie to nad czym chciałabym popracować podczas tegorocznego października. Na brak energii lekarstwem będą treningi, które pobudzą do życia endorfiny sprawiające, że się chce. Na znalezienie więcej czasu dla siebie, przy większych obowiązkach patentu jeszcze nie znalazłam, ale wszystko przede mną. To biegnę planować, zmieniać i szukać czasu, a Wam życzę pięknego października! Do zobaczenia :)

2 komentarze:

  1. Całą tą świeżą dawkę energii aż czuć między każdym słowem! Super ;)
    Oby październik był dla Ciebie również tak bardzo pozytywny. Co do treningów to i ja muszę porządnie wziąć się za regularność ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku nie wiem czy odważyłabym się na taki lot:) Ale z drugiej strony to musi być bardzo ciekawe przeżycie i chyba warto sprawdzić swoją odwagę:D
    Irlandia to moje marzenie, mam nadzieje, że kiedyś się spełni.

    OdpowiedzUsuń